sobota, 19 lipca 2014

Nafta kosmetyczna - sprzymierzeniec czy wróg?

Witajcie!

Sobotni poranek. Niby idealny dzień, by odespać trudy tygodnia, jednak byłam zmuszona wstać o 5 rano. I tak będzie przez cały następny tydzień... Nie ma zmiłuj, trzeba się przyzwyczajać - od października to będzie prawdopodobnie moja stała pora wstawania... :(

Te z Was, które są ze mną nieco dłużej na pewno pamiętają, że nie lubię się zbytnio z parafiną. No, przynajmniej jeśli chodzi o skórę twarzy - na ciele nie robi mi większej krzywdy, ale z twarzy potrafi mi zrobić piękne pole minowe. Odkąd nie używam kremów z parafiną, moja cera znacząco się poprawiła - większe krostki zdarzają mi się rzadko, a większość zaczerwienień jest rezultatem złych nawyków - jeśli widzę zaskórnika czy małą krostkę, często nie umiem utrzymać łapek przy sobie :( Człowiek (czy też kot) jednak całe życie uczy się czegoś nowego i zdziwienie moje było wielkie, kiedy dowiedziałam się o cudownym działaniu parafiny położonej na włosy. 

Źródło: http://www.annacosmetics.pl/pl/nafta-kosmetyczna.html

Nafta kosmetyczna, czyli nic innego jak płynna parafina w butelce, jest środkiem od lat stosowanym przez nasze mamy i babcie - którym często zazdrościłyśmy gęstych, mocnych włosów. Maseczka z nafty i żółtka jajka przeszła już do historii jako świetna odżywka do włosów i sama nieraz słyszałam, że powinnam takiej spróbować, ale jakoś niespecjalnie się do tego paliłam. Los jednak chciał, że jakiś czas temu wpadła w moje łapki nafta kosmetyczna zakupiona na wyprzedaży blogowej... i zaczęłam trochę drążyć temat.

Okazuje się że - tak jak w przypadku skóry - nafta kosmetyczna tworzy na włosach warstwę okluzyjną - czyli zapobiega uciekaniu z nich wilgoci. Ponadto nabłyszcza, zapobiega elektryzowaniu się i puszeniu włosów, a stosowana na skalp jest podobno w stanie zawalczyć z wypadaniem, zlikwidować łupież i poprawić ukrwienie skóry głowy. Przyznam się bez bicia - nie odważyłam się zastosować nafty na skalp. Ostatecznie to jednak parafina - nie byłam pewna jak zareaguje moja skóra, poza tym obecnie "męczę" skalp olejkiem od Orientany.

Źródło: http://i.iplsc.com/-/00038RAFGGTVVR9X-C303.jpg

Jak stosować?
Nakładamy naftę na 15min przed myciem włosów, po upływie podanego czasu myjemy włosy... i voila! :)
Jednak ważną rzeczą jest by pamiętać, że naftę nakładamy na uprzednio nawilżone włosy - inaczej parafina może utrudnić nawilżenie włosów i w konsekwencji je przesuszyć. Nie można jej też stosować zbyt często - sama stosuję raz-dwa razy w tygodniu, choć czytałam że niektóre dziewczyny stosują naftę trzy razy w tygodniu.
Stosowanie nafty kosmetycznej może być uciążliwe ze względu na dość nieprzyjemny zapach. Powiedzmy sobie szczerze - daleko mu do róż :( Pachnie po prostu jak ropa naftowa. Sama przy naftowaniu najczęściej otwierałam okno, bo nie mogłam tego wytrzymać. Całe szczęście, że po myciu włosów zapach nie pozostaje...


Czy warto?
Nafta jest taką troszkę bronią obosieczną. Stosowana z uwagą zdecydowanie jest w stanie pomóc - jednak używana bezmyślnie może nabroić i przesuszyć nam włosy. Za pierwszym razem położyłam naftę bez wcześniejszego nawilżania no i, cóż... Po pierwsze - spuszyły się (choć nie powinny), po drugie - przesuszenie było dość szybko widoczne, ale nie było też na tyle drastyczne by nie móc się z nim uporać. Nauczona doświadczeniem, póżniej przed zastosowaniem nafty kładłam na włosy odżywkę d/s, trzymałam 10-15 min, psikałam włosy naftą i czekałam kolejne 15 min, myłam włosy szamponem bez SLS (choć wiele dziewczyn poleca właśnie taki z SLS) i ponownie nakładałam odżywkę d/s. Po spłukaniu nakładałam do kompletu serum silikonowe i uzyskiwałam bardzo fajny efekt. Bardzo wygładzone i błyszczące włosy, mięciutkie, i takie... sypkie. Myślę, że gdybym zastosowała lepszą, lepiej nawilżającą odżywkę (bo obecna niestety średnio sprawdza się na moich włosach), efekt mógłby być znacznie lepszy.

Nafta kosmetyczna jest w mojej pielęgnacji nowością, jednak myślę, że w niej zostanie - pomimo ogólnej niechęci do parafiny. Oczywiście, nie jako zamiennik olejowania, a dodatek do niego. :)

Źródło: http://www.ceneo.pl/2531088

Gdzie kupić i jaką wybrać?
Jeśli chodzi o rodzaj nafty - jest ich naprawdę wiele. Dla przykładu - moja nafta jest wzbogacona biopierwiastkami, ale są też takie z wyciągiem z czarnej rzodkwi, z aloesem, z sokiem z pokrzywy... Czego tylko dusza zapragnie :)
Ze swojej strony mogę jednak polecić zakup nafty z pompką - jest bardzo wygodna w stosowaniu. Psikamy i gotowe :)

Używałyście? Jak sprawdzała się u Was?

Pozdrawiam! I idę szukać chłodniejszego kąta... :)


39 komentarze:

  1. Właśnie ja nigdy nafty nie stosowałam, olejki jedynie i namiętnie :) Ale chyba czas spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale olejków nie odstawiaj, można je pogodzić z naftą! :D

      Usuń
  2. Ja wgl mało produktów stosuję ;/
    Ja wczoraj miałam to samo! Na szczęście mama kupiła arbuza i był akurat w lodówce! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. używałam jakiś czas temu naftę kosmetyczną. Fakt za ładnie ona nie pachnie, ae ma wiele innych walorów, które działają na moje włoski ;)
    Zapraszam do mnie i wzajemnej obserwacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla efektów trzeba czasem pocierpieć ;D

      Usuń
  4. Mam od jakiegoś czasu w łazience i czeka na wypróbowanie, myślę, że nie zaszkodzi spróbować i zobaczyć jak moje włosy będą się po niej zachowywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie zaszkodzi. Tylko pamiętaj - najpierw nawilżanie! Inaczej może być przesusz :(

      Usuń
  5. Dawno nie używałam :) Muszą ją kiedyś kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, koszt niewielki, a nuż sprawdzi się ponownie :D

      Usuń
  6. dużo dobrego słyszałam o nafcie kosmetycznej i muszę sama wypróbować, może i u mnie zostanie na dłużej w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również sporo słyszałam, ale długo nie wierzyłam że nadaje się na włosy :D Jak widać, włosomaniactwo uczy :)

      Usuń
  7. Kiedyś stosowałam naftę na włosy ale ni widziałam żadnego pozytywnego efektu, pamiętam, że stwarzała problem przy zmywaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie ma żadnego problemu, ale fakt że co włosy, to obyczaj :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Też bym pewnie nie używała, gdybym po prostu nie kupiła nafty :D Zwłaszcza z moją niechęcią do parafiny :)

      Usuń
  9. Kiedyś używałam, choć spektakularnych efektów nie było... przerzuciłam się na oleje i jest zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nafta może jedynie pomóc zabezpieczyć włosy przed utratą wilgoci i dobroci, sama z siebie nic dobrego dla włosów nie zrobi :( przynajmniej nie na dłuższą metę...

      Usuń
  10. Nigdy jeszcze nie używałam nafty. Nie kombinuję raczej z włosami :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Używałam jakiś czas temu nafty na swoich włosach i niestety efektów nie było żadnych :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w duecie z czymś innym, czy solo? Przy tej drugiej opcji moje włosy też nie zniosły jej najlepiej...

      Usuń
  12. zawsze nafta mi sie nieciekawie kojarzyła, pewnie dlatego nigdy nie używałąm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nieciekawie kojarzy się dopiero od niedawna (jakieś pół roku...?). Ale można ją oswoić.

      Usuń
  13. Nigdy nie używałam nafty, chociaż szczerze mówiąc to kusi mnie od jakiegoś czasu żeby spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie, nafta nie kosztuje majątku, więc w razie czego nie będzie żal wyrzucić czy oddać :D

      Usuń
  14. Nigdy nie stosowałam nafty, boje się ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przez nafte nie poszłam kiedyś do szkoły - nie mogłam jej zmyć!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nafta mam w planach, ale to jeszcze czas xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś mama kupiła naftę i kazała mi używać. Śmierdziało strasznie, a efektu brak. Nie wiedziałam, że trzeba nawilżać przedtem i tylko mi się włosy spuszyły, teraz już wiem dlaczego :P. Fe, nie wrócę do paskudztwa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś na nią polowałam, jednak teraz mi już przeszło. Ostatnio moja pielęgnacja to minimum i jestem z niej bardzo zadowolona :) Dołączam do grona obserwatorów i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli taka pielęgnacja Ci służy, to tym lepiej :) Moje włosy raczej by nie poszły na taki układ :)

      Usuń
  19. Ja mam bardzo gęste włosy, więc nigdy nie sięgałam po naftę, bo nie była mi potrzebna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nigdy nie używałam nafty, nawet wtedy jak była bardzo na topie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A była? Nie pamiętam jakiegoś większego szału na naftę :D

      Usuń
  21. U mnie nafta piekne wlosy nablyszcza. Polecam plukanke!

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design