poniedziałek, 12 maja 2014

Komuś (nie)zdrowo odbiła palma...

Dziś będzie niekosmetycznie.
Niekosmetycznie, niewesoło, trochę gorzko. Przekonałam się bowiem, że po raz kolejny producenci żywności i kosmetyków zwyczajnie robią mnie w konia, i to za moje własne pieniądze. Jak część z Was już się domyśla, post będzie o oleju palmowym.

http://www.allseasons.pl/wp-content/uploads/2013/08/palm-oil.jpg

Prawdę mówiąc, nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z problemu. Ot, jest sobie olej palmowy, używany baardzo szeroko w przemyśle spożywczo-kosmetycznym. Okej. I w czym problem, jeśli w ogóle takowy jest? Przecież to nie pierwszy i nie ostatni składnik, jaki pchają do żywności czy kosmetyków choć niekoniecznie powinien tam się znaleźć. O co więc tyle szumu?

Pochodzenie oleju palmowego
Olej palmowy pozyskiwany jest z tłoczenia nasion palm oleistych. Generalnie są one bardzo twarde, więc żeby wytworzyć z nich olej trzeba je najpierw wysuszyć, później przemielić i tłoczyć, a na końcu rafinować (ostatni krok można pominąć i wtedy uzyskuje się olej o zupełnie innych właściwościach, ale o tym później).
Plantacja palmy olejowej
 źródło: wwf.pl
Najwięcej plantacji oleju palmowego znajdziemy w Indonezji czy Malezji, którym to przypada (mało w tym wypadku zaszczytny) tytuł przodowników produkcji – aż 80% oleju palmowego pochodzi właśnie z tamtych okolic. Przepis na plantację wygląda następująco: najpierw pali się pewien obszar lasu czy torfowiska, później się je karczuje i voila – mamy teren pod plantację. Biorąc pod uwagę, że w Indonezji od 1970 roku obszar plantacji palm rozrósł się w zabójczym (bo aż trzydziestokrotnym!) tempie, muszą uważać to za bardzo opłacalny interes. Malezja próbuje gonić Indonezję, bo u nich obszar upraw rozrósł się dwunastokrotnie. Nikt jednak nie przejmuje się ani cierpiącą głód lokalną ludnością, ani tragedią zwierząt.

„Ale... Gdzie jest moja mama?”
Źródło: images.google.com
Jak już wspominałam, by stworzyć plantację palm olejowych, należy najpierw spalić kawał lasu deszczowego. A kto żyje w lasach takiej – dajmy na to – Indonezji? Jasne, orangutany, ale oprócz nich również tygrysy sumatrzańskie, nosorożce sumatrzańskie, słonie azjatyckie, a także „jedyne” 1500 gatunków ptaków i tysiące gatunków roślin. Mało tego, nawet teraz wyprawy badawcze odnajdują nowe gatunki w różnych rejonach tego kraju. Dodajcie do tego wszystkiego ludzką chęć zysku i ogień. Rachunek jest prosty, a jego wynikiem jest zniszczenie i śmierć. Ewentualnie ciężkie poparzenia, ból i przerażenie.

Źródło: images.google.com
TU znajdziecie filmik zrealizowany przez Greenpeace. Na pewno pamiętacie spot koncernu (którego nazwy nie będę tu przytaczać) zatytułowany „Dziękuję Ci, mamo”. Próbowano nim pokazać, że za sukcesem każdego dziecka stoją starania mamy – okazywano więc matkom szacunek i to, że są ważne. Greenpeace postanowiło nakręcić coś podobnego... ale znacznie bardziej drastycznego. Widać tu ewidentne granie na emocjach (którego osobiście nie znoszę), ale prawda jest taka że w inny sposób nie zwrócą uwagi na ten problem. No i matka to matka, nieważne - ludzka czy małpia. Uważam się za twardą babę, ale przy tym filmiku łzy same pojawiły się w oczach. Jesteście w stanie wczuć się w skórę takiego małego orangutana czy tygryska, który żyje sobie spokojnie w lasach deszczowych, a potem przychodzi ogień i pozbawia Was nie tylko miejsca do życia, ale i często mamy?
Ja tak. I ten obraz przeraża.

I nikt nie próbuje nic z tym zrobić?
Próbowano. Walka z tym procederem zaczęła się w 2004, kiedy to WWF próbował wprowadzić certyfikację oleju palmowego. Dzięki temu można byłoby go pozyskiwać przy znacznie mniejszych ofiarach i większej odpowiedzialności zarówno wobec ludzi, jak i środowiska. Certyfikacja weszła w życie w 2008, ale... firmy deklarujące się wcześniej jako prośrodowiskowe wolały kupić tańszy, wiadomo-skąd-pochodzący olej. I tak oto cały plan spalił na panewce, a bardzo, BARDZO duże ilości certyfikowanego oleju palmowego nie znalazło swoich nabywców. Można było? Można. Ale co z tego, skoro można "taniej"...

Żródło: images.google.com
Ale skoro jest tak powszechnie używany, pewnie jest dla nas dobry...
A guzik prawda. Jeśli nie przekonuje Was krzywda zwierząt, podam kilka faktów na temat oleju palmowego i jego wpływu na zdrowie.
Weźmiemy na warsztat rafinowany olej – bo głównie taki używany jest do produkcji i właśnie w takiej postaci możemy go znaleźć w żywności. Zawiera on do 45% niekorzystnych dla naszego zdrowia nasyconych kwasów tłuszczowych, które sprzyjają otyłości, wzrostowi złego cholesterolu i cukrzycy typu II. Jak wiadomo, spożywanie nasyconych kwasów tłuszczowych niekoniecznie jest dla nas zdrowe.
Pierwotnie, PRZED procesem rafinacji jest on czerwono-pomarańczowy, zawiera on beta-karoten, antyoksydanty, koenzym Q10, witaminę E i inne składniki odżywcze – ba, zbierając informację do tej notki trafiałam nawet na strony twierdzące, że nierafinowany olej palmowy może być lekiem na raka (ale nie podchodziłabym do tego poważnie). Niemniej do nas trafia już olej RAFINOWANY, więc pozbawiony wszelkich dobroci. Po co stosować coś, co nam ewidentnie nie służy?

Źródło: demotywatory.pl

Swoją drogą, czy wiecie, że w 2012 we Francji zwiększono podatek od oleju palmowego aż o 300%? Taka Nutella, która składa się aż w 25% z rzeczonego oleju dostała mocny cios. A wszystko w ramach walki z narastającą falą otyłości, cukrzycy i tym podobnych nieprzyjemności. Mało tego - podatek nie był nigdy ostrzeżeniem dla konsumentów, a... dla producentów. Można? Można.

Jeśli chodzi o wpływ oleju na skórę – napina skórę, uelastycznia ją, może też wygładzić drobne zmarszczki – ale czy naprawdę warto go stosować, skoro mamy na rynku TAKI wybór olejów? Czy warto używać w pielęgnacji czegoś, co jest przyczyną tragedii nie tylko zwierząt, ale i ludzi?

Olej ten jest po prostu łatwy w przechowywaniu (nawet długim) i - w oczach producentów - tani, stąd jego szerokie zastosowanie.

No dobrze, Kocie, rozpisałaś się, ale jak mam poznać gdzie jest olej palmowy?
Producenci żywności i kosmetyków znaleźli przynajmniej kilka sposobów na to, by ukryć przed nami zawartość tego oleju w ich produktach. Niektórzy nie kłamią i piszą, że produkt zawiera olej/tłuszcz palmowy, ale bywa i tak że jest on ukrywany pod nazwami „olej roślinny”, „tłuszcz roślinny” i „tłuszcz roślinny utwardzony”. W margarynach może się pojawić jako emulgator E471 czy tłuszcze CBE i CBS (to substytuty masła kakaowego występujące w wyrobach czekoladowych).
Po sprawdzeniu domowych zapasów żywności i kosmetyków okazało się, że mam przynajmniej kilka produktów zawierających ten olej i jestem tym trochę przerażona, bo nie miałam zielonego pojęcia o takim fakcie. Nie zwracałam wcześniej uwagi na ten składnik na etykietkach, zrobiłam to spontanicznie – i znalazłam go nie tylko w kilku kosmetykach, ale i w żywności. Pokażę Wam kilka zrobionych na szybko zdjęć składów tego, czego używałam i co wcinałam w ostatnim czasie:





Olej palmowy. Wszędzie olej palmowy.

Kocie, nie uważasz, ze popadasz w paranoję?
Nie. Nie zacznę teraz wyrzucać kosmetyków czy żywności zawierających ten olej. Dlaczego nie? Bo już go kupiłam i to niczego nie zmieni, poza tym wywalanie dobrej żywności jest w dzisiejszych czasach zwyczajnym marnotrawstwem i głupotą. Nie tylko ze względów ekonomicznych, ale i etycznych. Kiedyś czytałam książkę o sztuce przetrwania i przeczytałam tam taką mądrą rzecz: „Nie poluj bez ważnego powodu. A jeśli głód Cię do tego zmusi, wykorzystaj z zabitego zwierzęcia wszystko, co możesz. Mięso, skórę, co tylko się da – by jego śmierć nie poszła na marne”.
Wykończę to, co mam – a wszystkie te informacje wykorzystam jako lekcję na przyszłość. Można być najedzonym, zdrowym i zadbanym bez oleju palmowego. Bez tragedii innych istnień i wyrzutów sumienia. Popyt tworzy podaż...

Zasypałam Was tekstem... Zastanawiam się, czy ktokolwiek z Was to przeczytał? Czy ktokolwiek wyciągnął jakieś wnioski? Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Jeśli udało mi się dotrzeć z informacjami do choć jednej osoby, będę przeszczęśliwa.

Pozdrawiam!

47 komentarze:

  1. Olej palmowy to tylko kropla w morzu (a nawet oceanie...), Kochana. Praktycznie wszystko, co kupujemy, konsumujemy, używamy negatywnie odbija się na środowisku, a większość z tych produktów - tak jak napisałaś - również na nas samych. Ale nie da się być samowystarczalnym, nie korzystać z niczego, co sprowadzane i ogólnodostępne. Można za to znacznie to ograniczyć; sama staram się używać kosmetyki naturalnej, organicznej i w pełni bezpiecznej dla środowisko (choć, co oczywiste, nie zawsze jest możliwe), odżywiać się ekologicznie itp., itd. Jednak mimo takich starań niszczycielskie przemysł i gospodarka mają się coraz lepiej, a całość zjeżdża po równi pochyłej. Czy dlatego nie warto uważać na to, z czego się korzysta? Nie, myślę, że warto; przynajmniej ma się wtedy w miarę czyste sumienie.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, taka prawda :( Czasem nachodzi mnie taka smutna myśl, że "co z tego, że ja zmienię nawyki, skoro przejmie je po mnie 5 innych osób" - ale naprawdę mam nadzieję, że się mylę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Oczywiście, że jest wiele takich rzeczy. Ale z większości sobie nawet nie zdajemy sprawy. Ja sama jeszcze niedawno nie wiedziałam, że taki problem istnieje. Dla mnie ważne jest uświadamianie, może kogoś sumienie ruszy i krok po kroku do czegoś dojdziemy. Odkąd sama siebie uświadomiłam, to się pilnuję bardzo, bo nie czułabym się w porządku, gdybym dalej używała oleju palmowego. A to już jakiś pozytyw :)

      Usuń
  2. Rzeczywiście, zniszczenia były widoczne. I to nie tylko poprzez różniące się kolory cegieł :) Jednak stacjonowanie obcego wojska robi swoje, zwłaszcza takiego "imprezowego" wojska... :)
    A wiesz, że malborskie oblężenie to jedno z wydarzeń, na które od dłuższego czasu chcemy się wybrać? Co prawda to nie to samo co inscenizacje pod Grunwaldem, ale zawsze coś. Co prawda trochę przeraża mnie perspektywa tych wszystkich tłumów, turystów, hałasu, turystów i jeszcze raz męczących turystów, lecz wydaje mi się, że widowisko jest warte takiego poświęcenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w tej sprawie odpisałam Ci już na blogu :)

      Usuń
  3. Znam ten problem ale nie wiedziałam, że wpływa na tyle plaszczyzn. Okropne. Muszę patrzeć na składy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja również :( Dopiero przygotowywanie tej notki uświadomiło mi do jakiego stopnia nieciekawy jest ten olej. Przygotowując posiłki nieraz patrzyłam do składów używanych produktów i znalazłam tłuszcz palmowy nawet w sosie do mizerii x_x

      Usuń
  4. ...czyli pewnie ze zjawiskowego widowiska typu "podróż w czasie" zrobił się miejski festyn różności, wspierany przez lokalne zespoły muzyczne i żerujących sprzedawców wszystkiego 'odpustowego' (szczekających piesków - haha!- irytująco szczekających podczas ich mijania, również). Szkoda, bo warunki do pełnej klasy inscenizacji historii Malbork ma wyjątkowo dobre . Aczkolwiek wydarzenie i tak warte uwagi, a biletowanie wstępu też może wiele zmienić. Może zmniejszy liczbę straganów do minimum?... Nie, to chyba niemożliwe :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam Twój post i jestem w szoku, że ten problem ma aż takie szerokie spektrum działania...jestem w szoku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Też byłam w szoku, zbierając informacje :(

      Usuń
  6. Ja jak przeczytałam tytuł to myślałam, że ktoś jakieś głupoty pisze w komentarzach albo coś takiego :d A tu o palmie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie zastanawiałam się czy tytuł nie jest mylący, ale ostatecznie go zostawiłam :D

      Usuń
  7. Dobrze ostatnio poznałam ten problem, straszne smutne i wkurzające to wszystko. Przejrzałam w domu kosmetyki ale ich nie wyrzuciłam bo nie chcę wyrzucać czegoś za co zapłaciłam dość ciężko zarobionymi pieniążkami. Teraz z ciekawości będę uważniej zerkać na skład produktów spożywczych które kupuję . Ja niestety zauważyłam ,iż jest dość duży popyt na kupno oleju palmowego stosowanego w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzucanie kosmetyków byłoby bez sensu, bo to tak jakbyś wyrzuciła wydane na nie pieniądze w błoto i z tego też powodu ja nie wyrzuciłam swoich. Wyrzucając taki kosmetyk mogę jedynie uspokoić swoje sumienie, ale zapłaciłam już za niego i wiele to nie zmieni. Jedyne co można zrobić to patrzeć w składy w przyszłości :)
      Jeśli chodzi o produkty spożywcze, ten olej można znaleźć naprawdę w wielu produktach. Nie dowierzałam, kiedy znalazłam go nawet w sosie do mizerii, ba - po napisaniu postu przejrzałam skład ciastek które miałam w szafce i też znalazłam. Olej palmowy jest niestety jednym z najczęściej spotykanych składników kuchni azjatyckiej. U nas pewnie jest używany na taką skalę, bo tani, łatwy w przechowywaniu i można go przechowywać długo. Dla producenta - idealnie, dla całej reszty - niekoniecznie, choćby ze względu na jałowość rafinowanego oleju.

      Usuń
    2. Wyrzucanie już zakupionych kosmetyków/żywności z olejem palmowym byłoby chyba jeszcze większym "grzeszkiem"...

      Usuń
    3. To byłby czysty bezsens, bo wyrzuceniem kosmetyku/jedzenia za które dałyśmy już pieniądze nie cofniemy czasu, już zapłaciłyśmy. W takiej sytuacji byłybyśmy podwójnie stratne. Znacznie lepiej po prostu uważać w przyszłości.

      Usuń
  8. Bardzo fajnie, że opisałaś drugą stronę produkcji tego niby zdrowego oleju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post się spodobał :) Mimo wszystko przykre, że tak nabijają nas w butelkę. Nie dość, że szkodzą środowisku i zwierzętom, to jeszcze nam. Gdzie tu logika?

      Usuń
  9. biedne te zwierzątka. a olej palmowy do dziadowski dodatek do wszystkiego taka prawda : c a smażony jest rakotwórczy : c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzysz może takie pergaminy do smażenia piersi z kurczaka? Dość znanej firmy. Obwijało się takim pergaminem mięso, a potem na patelnię. Smakowało nieźle, ale po tym poście więcej ich nie kupię - głównym składnikiem był tam właśnie tłuszcz palmowy, a że to było przed tym, jak uświadomiłam sobie skalę problemu i poczytałam...
      Kiedyś nie było dostępu do oleju palmowego i wciąż ludzie potrafili gotować pyszności. Rzepakowy też nie jest najlepszą alternatywą, ale mamy dostęp do np. kokosowego, całkiem niezłego w kuchni. Po co używać palmowego, skoro jest pozyskiwany w TAKICH okolicznościach, po rafinacji nie jest zbyt zdrowy, a przy smażeniu jest rakotwórczy - jak mówisz? Bezsens.

      Usuń
  10. Nie rozumiem czemu trafia do nas olej rafinowany. Zdążyłam już się przyzwyczaić, że w każdym produkcie są jakieś substancje, które nam szkodzą. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wszędzie można znaleźć szkodliwe substancje, ale tu niestety problem jest trochę bardziej wielowymiarowy. Najpierw pozyskują olej z plantacji w taki sposób, w jaki to robią - zabijając przy tym zwierzęta (widziałam zdjęcia poparzonych orangutanów, to było straszne) a potem wciskają nam go w żywności, najczęściej w postaci rafinowanej która i tak nam nie służy. Certyfikacja próbowała być wprowadzona, ale nie zdała egzaminu. Ci ludzie za nic mają i zwierzęta, i nasze zdrowie, dbając jedynie o swoje własne portfele.
      Nieciekawe jest też to, że można znaleźć ten tłuszcz praktycznie wszędzie. Nawet w głupim sosie do mizerii. :(

      Usuń
    2. To smutne :( Szkoda tych zwierzaczków i naszego zdrowia... :( Problem zdecydowanie powinien zostać nagłośniony.

      Usuń
  11. Przeczytałam i jestem przerażona, bo nie zdawałam sobie z tego faktu sprawy...ale wiadomo, firmy zawsze wybiorą tą tańszą drogę. Ich nie obchodzi cierpienie zwierząt czy niszczenie środowiska...kasa się musi zgadzać i tyle :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co ich obchodzą zwierzęta czy zdrowie konsumentów skoro muszą zarobić jak najwięcej :/ Ciekawi mnie tylko, czy pracownicy plantacji czy koncernów po przeczytaniu choćby wzmianki o szkodliwości oleju palmowego pozwoliliby jeść produkty z nim jako składnikiem swoim dzieciom czy rodzinie...

      Usuń
  12. Bardzo dobrze, że o tym napisałaś. Popyt rodzi podaż,zgadzam się w 100%! Dlatego ja też unikam już tego oleju w składzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również będę unikać - co będzie trudne, bo w żywności jest praktycznie wszędzie! :(

      Usuń
  13. Temat był już wielokrotnie poruszany, niestety nie dotyczy to tylko oleju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się domyślam... Niemniej, gdybym sama nie przeczytała o tym na blogu Jaskółki, co później poskutkowało przejrzeniem kilku stron na ten temat, nie miałabym pojęcia o istnieniu takiego problemu. Jak widać po komentarzach, kilka osób też o tym nie wiedziało więc może i fakt, może i było kilka takich postów - ale każdy następny to szansa, że kogoś się uświadomi. :)

      Usuń
  14. Bardzo ciężko mi się czyta przez wzgląd na czcionkę, ale do rzeczy,
    dlatego jak już musimy coś kupić z olejem palmowym dowiedzmy się czy jest to certyfikowane, w przeciwnym razie spisac firme na straty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry pomysł, ale nie orientuję się czy istnieje jakiś spis, to raz. Dwa - wątpię, by firmy chciały się przyznawać skąd pozyskują ten składnik skoro o problemie jest coraz głośniej, to mogłoby im obniżyć wyniki sprzedaży.
      Dziękuję za uwagę o czcionce, wezmę to pod uwagę. :)

      Usuń
  15. Aż boję się przejrzeć moje szafki z kosmetykami i spożywką :(

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiedziałam, że olej palmowy jest w takich produktach jak chipsy. Światem rządzi chciwości głupota, nie długo w kanadzie rozpoczyna się sezon polowania na foki, to dopiero będzie rzeź! Biedne zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam, zorientowałam się już podczas jedzenia ich z chłopakiem przy oglądaniu filmu - jakoś tak spojrzałam na skład :( O fokach również słyszałam, choć muszę o tym poczytać by sobie przypomnieć. Przykre, że człowiek uważa się za najważniejszą istotę i jest w stanie tak łatwo krzywdzić braci mniejszych.

      Usuń
  17. jej, jestem zaskoczona.
    trzeba częściej się interesować takimi rzeczami..

    (błagam, zmień czcionkę i tak ślepa jestem :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, też byłam :(

      I zmienię czcionkę w najbliższym czasie :D Po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że jest tak nieczytelna.

      Usuń
  18. Unikam zwłaszcza utwardzonego, ponoć rakotwórczy. Tak to jest z takimi kolosami jak P&G. Boga się nie boją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Pełna kieszeń nie przed wszystkim uchroni, ale oni zdają się albo o tym nie wiedzieć, albo o to nie dbać. A złe uczynki powracają ze zdwojoną siłą.

      Usuń
  19. Świetny post, przeczytałam do samego końca. Wiedziałam że nie jest najzdrowszy. Kupuję raczej masło a oleje na pewno inne. Sprawdzę co mam w kosmetycjach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja z kolei w życiu nie pomyślałabym że palmowy może być tak szkodliwy. Przygotowywanie tego posta otworzyło mi oczy i teraz staram się uważać na produkty z jego zawartością.

      Usuń
  20. Przyznam, że nigdy nie zwracałam za bardzo uwagi na skład produktów spożywczych, jakie posiadam. Aż strach na to patrzeć ;O

    Przykro mi się robi - głównie z powodu biednych, cierpiących zwierzaków... Ale co tam to obchodzi takie firmy ;/ Żałosne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zwracałam uwagi, robię to dopiero od może roku...? Ale nie pomyślałabym, że tak niewinnie wyglądający olej palmowy może być tak nieciekawy :(

      Co ich to obchodzi, póki płyną pieniądze... :( Przykre, że są tak pozbawieni empatii. Człowiek powinien żyć w harmonii ze światem zwierząt, zamiast próbować go zniszczyć.

      Usuń
  21. Świetny blog, nie wiedziałem że też w kosmetykach można znaleźć olej palmowy :/

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Dla mnie większym zaskoczeniem było znalezienie oleju palmowego w produktach spożywczych, w których nigdy nie spodziewałabym się jego zawartości - na przykład w gotowym sosie do mizerii czy sosach pieczeniowych. Ostatnio znalazłam ten olej również w wafelkach. Kiedyś dałabym sobie rękę uciąć, że "tłuszcz roślinny" (czy też "olej roślinny", jak widać na jednym ze zdjęć) widniejący na opakowaniach chipsów oznacza olej rzepakowy :( Cóż... nie miałabym ręki.
      W kosmetyce używa się mnóstwa nietypowych składników, ostatnio czytałam o firmie używającej pszczelego jadu do produkcji swoich kosmetyków - stąd też dla osoby niezorientowanej w temacie olej palmowy w kremie będzie po prostu kolejnym składnikiem kosmetycznym. Sama nazwa brzmi niewinnie i zanim dowiedziałam się o tym wszystkim, w życiu nie podejrzewałabym że stoi za nim taki dramat :(

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design