Hej!
Ten miesiąc jest dla mnie bogaty w boxy. Przyznam, że nie do końca zamierzenie, ale nad tym nie będę rozwodzić się na blogu - w końcu ciekawsza jest prezentacja zawartości ;)
Glossybox trafił do moich rąk po raz pierwszy - jedną z rzeczy, która mnie skusiła była nietypowa forma boxu. Zwykle są one pakowane w kartonowe pudełka - poniekąd też dość praktyczne, trzymam w nich część swoich szpargałów - ale tym razem Glossybox zaoferował nam "boxa bez boxu", zastępując pudełko... kosmetyczką. Brawo za pomysł! Co prawda różowy to nie mój kolor, ale kosmetyczka to kosmetyczka, przyda się - zwłaszcza, że od pewnego czasu bywam przynajmniej kilka razy do roku w Anglii, więc podróże nie są mi obce. Dodatkowo wygląda na dość pojemną, więc - poza kolorem - same plusy.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.
![]() |
| Kosmetyczka jest cukierkoworóżowa - światło tu zdecydowanie nie pomogło ;) |
Zaglądamy do środka, a tam...


