Hej!
Ten miesiąc jest dla mnie bogaty w boxy. Przyznam, że nie do końca zamierzenie, ale nad tym nie będę rozwodzić się na blogu - w końcu ciekawsza jest prezentacja zawartości ;)
Glossybox trafił do moich rąk po raz pierwszy - jedną z rzeczy, która mnie skusiła była nietypowa forma boxu. Zwykle są one pakowane w kartonowe pudełka - poniekąd też dość praktyczne, trzymam w nich część swoich szpargałów - ale tym razem Glossybox zaoferował nam "boxa bez boxu", zastępując pudełko... kosmetyczką. Brawo za pomysł! Co prawda różowy to nie mój kolor, ale kosmetyczka to kosmetyczka, przyda się - zwłaszcza, że od pewnego czasu bywam przynajmniej kilka razy do roku w Anglii, więc podróże nie są mi obce. Dodatkowo wygląda na dość pojemną, więc - poza kolorem - same plusy.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.
![]() |
Kosmetyczka jest cukierkoworóżowa - światło tu zdecydowanie nie pomogło ;) |
Zaglądamy do środka, a tam...
...takie rzeczy. :)
|

Zaczniemy od najsmaczniejszego, czyli kremu Nude Beauty Balm Organique. Jest to produkt pełnowymiarowy który w pudełku występował w dwóch wersjach - do skóry tłustej/mieszanej i do skóry normalnej/suchej. O dziwo, dostałam krem dopasowany do mojego typu cery. Czyżby ktoś faktycznie czytał tam ankiety? ;)
Na razie nie powiem o nim za wiele, pomaziałam nim tylko dłoń by sprawdzić kolor, ale wydaje się być w porządku. Trochę szkoda, że ma jedynie SPF15, ale to już moje osobiste "zboczenie" by podkład/krem BB miał jak najwyższy SPF :) Lubię być blada. :)



Płyn micelarny Biolaven Organic. Tak. Tak, tak, TAK! To jest jedna z tych rzeczy, które tygryski i koty lubią najbardziej. Od dawna chciałam poznać tę markę, ale coś mi nie wychodziło. Płynów micelarnych używam codziennie i moja skóra jest co do nich dość wybredna, ciekawi mnie, jak ten się spisze. Według opisu ma zmywać nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu - no cóż, biorąc pod uwagę rodzaj preferowanego przeze mnie makijażu, u mnie przejdzie niezły chrzest bojowy. :)


Standardowa papierkologia - ulotki, kupony rabatowe, a także wielka broszura Sylveco. Jest naprawdę spora i wydaje się zawierać dużo ciekawych informacji. Będzie co czytać. :)
Last, but not the least - karta. Można powiększyć i przeczytać sobie opisy poszczególnych kosmetyków.
Jak Wam się podoba? Mi osobiście podoba się bardzo, zwłaszcza płyn micelarny i krem BB. :)
Pozdrawiam! :)
PS: Ogłoszenie parafialne!
Miałam jakiś czas temu nieciekawą sytuację z kontem na Instagramie, w związku z czym obecnie pod bloga podpięte jest nowe konto. Jeśli podoba Wam się blog - zapraszam i na instagrama. :)
zawartość dużo bardziej podoba mi się niż shiny ;)
OdpowiedzUsuńCo tu dużo mówić... mi też :D
Usuń