Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 kwietnia 2017

Glossybox My Way Kwiecień 2017

Hej!

Ten miesiąc jest dla mnie bogaty w boxy. Przyznam, że nie do końca zamierzenie, ale nad tym nie będę rozwodzić się na blogu - w końcu ciekawsza jest prezentacja zawartości ;)
Glossybox trafił do moich rąk po raz pierwszy - jedną z rzeczy, która mnie skusiła była nietypowa forma boxu. Zwykle są one pakowane w kartonowe pudełka - poniekąd też dość praktyczne, trzymam w nich część swoich szpargałów - ale tym razem Glossybox zaoferował nam "boxa bez boxu", zastępując pudełko... kosmetyczką. Brawo za pomysł! Co prawda różowy to nie mój kolor, ale kosmetyczka to kosmetyczka, przyda się - zwłaszcza, że od pewnego czasu bywam przynajmniej kilka razy do roku w Anglii, więc podróże nie są mi obce. Dodatkowo wygląda na dość pojemną, więc - poza kolorem - same plusy.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.

Kosmetyczka jest cukierkoworóżowa - światło tu zdecydowanie nie pomogło ;)
Zaglądamy do środka, a tam...

poniedziałek, 14 marca 2016

Yves Rocher - woda do demakijażu Pur Bleuet

Po nieciekawych przygodach z różowym płynem micelarnym z Biedronki nabrałam sporo ostrożności, jeśli chodzi o kosmetyki do demakijażu. Nie chcę już powtarzać tego, co przerobiłam z wspomnianym gagatkiem - łzawienie, pieczenie i potoki łez codziennie rano i wieczorem. W zasadzie tęsknię za czasami, kiedy mogłam po prostu umyć twarz wodą i czymś myjącym, co było pod ręką - teraz mając świadomość posiadania bardzo suchej skóry (uparcie ocenianej w przeszłości jako normalna ze skłonnością do przetłuszczania się). którą używanie wody dodatkowo przesuszy, czegoś takiego po prostu nie popełnię - chyba że w ostateczności. Taki stan rzeczy zmusił mnie do poszukiwań idealnego produktu do demakijażu i oczyszczania skóry.



sobota, 13 czerwca 2015

Dermokonsultacje Sylveco i co z nich wynikło

Dziś nieco nietypowo, bo nie będzie ani opisu kosmetyku, ani mojego narzekania na polskie koleje, ani nawet nie będę po raz kolejny podejmować wyzwań w stylu "do sierpnia zrzucę x kg, od dziś zaczynam ćwiczyć'. Dziś przeczytacie o tym, jak to się stało, że z dnia na dzień zmieniłam swoją pielęgnację twarzy.



Marka Sylveco zapewne nie jest Wam obca i nieraz obiła się o uszy (czy też oczy) - jej temat niejednokrotnie był poruszany w blogosferze i przeważnie koleżanki-blogerki wypowiadają się o niej w pozytywnym tonie, wiele z nich zachwyca się tymi kosmetykami ze względu na naturalny skład i działanie. Osobiście (mimo chęci) nie miałam z nimi styczności innej, niż właśnie opisy na blogach aż do dnia 7 maja.

sobota, 28 czerwca 2014

Płyn micelarny Dermedic Hydrain3 Hialuro

Witajcie! :)

Wiem, miałam być tu częściej... ale niestety, egzamin E.14 okazał się silniejszy ode mnie. Mimo całkiem ładnie zdanej teorii prawdopodobnie zawaliłam praktykę :( Na egzaminie było to, czego nie mieliśmy w szkole. Na szczęście mogę poprawić ją w innym terminie. :) Jutro zakończenie roku szkolnego, tak więc żadnych egzaminów aż do września. Brzmi super. :)
Jak widzicie, na blogu troszeczkę się pozmieniało od strony wizualnej. Obecny wygląd nieco odbiega od mojej wizji (i prawdę mówiąc nie wiem, czy poprzedni nie był lepszy), więc w najbliższym czasie mogą jeszcze pojawiać się drobne zmiany - na pewno będę siedzieć nad nagłówkiem, bo nie mam pojęcia dlaczego tak się rozmył... Mam jednak nadzieję, że teraz jest bardziej czytelnie, a czerwony kolor nie męczy już tak bardzo Waszych oczu :) I żeby nie było, że nauka w policealnej poszła w las - ten mały, wysuwany panelik Facebooka który macie po prawej jest moim dziełem :) Jakoś żaden samouczek nie chciał działać, więc byłam zmuszona skorzystać z umiejętności nabytych na zajęciach. Wiem że to nic, ale... jakoś taka dumna z niego jestem :D
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia do wyglądu bloga, piszcie :) Postaram się ogarnąć go tak, by było ładnie i przejrzyście jednocześnie :)

Przechodząc do głównego tematu tego posta (postu?) - dziś chciałabym pokazać Wam płyn micelarny, którego używałam w ostatnim czasie. Opakowanie po nim spoczywa już w denkowym pudełku więc troszkę ślizgnęłam się z recenzją, ale mam nadzieję że mi to darujecie :)

Płyn micelarny Dermedic Hydrain3 Hialuro trafił do mnie za sprawą wyprzedaży kosmetycznej u jednej z blogerek. Znałam już wcześniej tę markę, jednak jakoś ominęły mnie micele spod ich szyldu - a że akurat potrzebowałam nowego, ciekawość zwyciężyła. Stałam się posiadaczką przezroczystej buteleczki o pojemności 200ml, zakończonej wciskanym korkiem, opatrzonej stonowanymi kolorystycznie, przejrzystymi etykietami i - co najważniejsze - pełnej przezroczystego płynu, który od tej pory miał dbać o moją odwodnioną skórę.

Pierwszą rzeczą, jaka zwraca uwagę po zaaplikowaniu produktu na wacik jest jego woń. Wyraźnie wyczuwalny, świeży zapach, który mi jednoznacznie skojarzył się z ogórkiem i absolutnie nie przeszkadzał mi w używaniu tego płynu. Konsystencja jest wodnista (cóż, jaka ma być inna w przypadku płynu micelarnego...), zaś sam płyn jest idealnie przejrzysty. Żadnych tańczących drobinek czy innych tego typu cudów. :)

Producent pisze...

"Płyn micelarny H2O zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych `przyciągają` zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem.
Nie podrażnia oczu - hypoalergiczny - czystość, jaką daje woda termalna nie powoduje podrażnień.
Nie wysusza skóry - Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy, kompleks Hydroveg VV - zmiękczają i utrzymują nawilżenie warstwy rogowej skóry.
Nie zatyka porów. Jest neutralny dla oczu. 
Nie pozostawia filmu na skórze."

Cena: około 12zł/200ml


Skład - czyli co mu tam pod maską siedzi:

Aqua - woda;
Glycerin - gliceryna, działa osłonowo, łagodzi, nawilża, wygładza;
PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja renatłuszczająca pochodzenia naturalnego, w produktach spłukiwanych nie podrażnia, ale w pozostających na skórze może podrażnić, jeśli stężenie przekracza 10%;
Sodium Hyaluronate - substancja silnie nawilżająca;
Urea - mocznik, poniżej 10% działa nawilżająco, powyżej - złuszczająco i reguluje rogowacenie skóry;
Diglycerin - nawilżacz;
Sodium PCA - w zależności od pochodzenia: naturalne - substancja hydrofilowa, filmotwórcza, humekant, syntetyczne - może wywoływać silne reakcje alergiczne;
Hydrolyzed Wheat Protein - hydrolizat protein pszenicy, mocno nawilża, tworzy na powierzchni skóry film;
Sorbitol - nawilżacz, wiąże wodę na powierzchni naskórka;
L-Lysine - humekant;
Allantoin - goi, koi, likwiduje podrażnienia;
Lactic Acid - kwas mlekowy, regulator pH, nawilżacz,
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - chemicznie zmieniony olej rycynowy, bez korzyści dla skóry, emulgator;
Parfum - kompozycja zapachowa;
Dehydroacetic Acid - konserwant, może uczulić;
Benzyl Alcohol - konserwant

Nie wiem dlaczego, ale początkowo jakoś nie miałam zaufania do składu. Po analizie okazuje się on jednak pozytywnym zaskoczeniem... Ciekawi mnie czy zastosowane w tym płynie Sodium PCA jest pochodzenia naturalnego czy syntetycznego, ale poza tym - kurczę... Moim zdaniem niezbyt jest o co się czepiać :)

Wrażenia z używania:

Muszę przyznać, że miło wspominam ten produkt. Buteleczka o pojemności 200ml wystarczyła mi na ponad miesiąc testów przy częstotliwości używania 2x dziennie (choć zdarzało mi się wyrabiać 50% normy ;) )
Miał problemy ze zmywaniem mocniejszego makijażu (a u mnie mocny makijaż oka to norma), ale z mniejszymi wyzwaniami radził sobie bardzo dobrze. Zresztą - dłuższe przytrzymanie nasączonego wacika przy oku z reguły rozwiązywało problem. Wyraźnie służył mojej skórze - była gładka, nawilżona, oczyszczona, a po przetarciu płynem zyskiwała blasku i była lekko rozjaśniona. Świetnie łagodził uczucie ściągnięcia, jakie pojawia się u mnie po myciu twarzy i - tak jak obiecywano - nie zapchał, nie podrażniał, a oczy zachowywały się jakby go nie było. Dodatkowym plusem jest przyjemny, ogórkowy zapach który przypadł mi do gustu i kojarzył się ze świeżością. Podsumowując - fajny micel w dobrej cenie. Jedyne o co mogłabym się przyczepić to fakt, że potrafił zostawiać na skórze lekko lepką warstwę - jednak to nie pierwszy micel który tak u mnie działa... Może po prostu używam zbyt dużej ilości?

Tak czy inaczej - chcę wypróbować jeszcze płyn micelarny innej firmy, ale do Dermedic Hydrain3 Hialuro z pewnością jeszcze wrócę!


Ocena Kota:
5/6

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu! :)

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design