Witajcie! :)
Wiem, miałam być tu częściej... ale niestety, egzamin E.14 okazał się silniejszy ode mnie. Mimo całkiem ładnie zdanej teorii prawdopodobnie zawaliłam praktykę :( Na egzaminie było to, czego nie mieliśmy w szkole. Na szczęście mogę poprawić ją w innym terminie. :) Jutro zakończenie roku szkolnego, tak więc żadnych egzaminów aż do września. Brzmi super. :)
Jak widzicie, na blogu troszeczkę się pozmieniało od strony wizualnej. Obecny wygląd nieco odbiega od mojej wizji (i prawdę mówiąc nie wiem, czy poprzedni nie był lepszy), więc w najbliższym czasie mogą jeszcze pojawiać się drobne zmiany - na pewno będę siedzieć nad nagłówkiem, bo nie mam pojęcia dlaczego tak się rozmył... Mam jednak nadzieję, że teraz jest bardziej czytelnie, a czerwony kolor nie męczy już tak bardzo Waszych oczu :) I żeby nie było, że nauka w policealnej poszła w las - ten mały, wysuwany panelik Facebooka który macie po prawej jest moim dziełem :) Jakoś żaden samouczek nie chciał działać, więc byłam zmuszona skorzystać z umiejętności nabytych na zajęciach. Wiem że to nic, ale... jakoś taka dumna z niego jestem :D
Jeśli macie jakieś zastrzeżenia do wyglądu bloga, piszcie :) Postaram się ogarnąć go tak, by było ładnie i przejrzyście jednocześnie :)
Przechodząc do głównego tematu tego posta (postu?) - dziś chciałabym pokazać Wam płyn micelarny, którego używałam w ostatnim czasie. Opakowanie po nim spoczywa już w denkowym pudełku więc troszkę ślizgnęłam się z recenzją, ale mam nadzieję że mi to darujecie :)
Płyn micelarny Dermedic Hydrain3 Hialuro trafił do mnie za sprawą wyprzedaży kosmetycznej u jednej z blogerek. Znałam już wcześniej tę markę, jednak jakoś ominęły mnie micele spod ich szyldu - a że akurat potrzebowałam nowego, ciekawość zwyciężyła. Stałam się posiadaczką przezroczystej buteleczki o pojemności 200ml, zakończonej wciskanym korkiem, opatrzonej stonowanymi kolorystycznie, przejrzystymi etykietami i - co najważniejsze - pełnej przezroczystego płynu, który od tej pory miał dbać o moją odwodnioną skórę.
Pierwszą rzeczą, jaka zwraca uwagę po zaaplikowaniu produktu na wacik jest jego woń. Wyraźnie wyczuwalny, świeży zapach, który mi jednoznacznie skojarzył się z ogórkiem i absolutnie nie przeszkadzał mi w używaniu tego płynu. Konsystencja jest wodnista (cóż, jaka ma być inna w przypadku płynu micelarnego...), zaś sam płyn jest idealnie przejrzysty. Żadnych tańczących drobinek czy innych tego typu cudów. :)
Producent pisze...
"Płyn micelarny H2O zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych `przyciągają` zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem.
Nie podrażnia oczu - hypoalergiczny - czystość, jaką daje woda termalna nie powoduje podrażnień.
Nie wysusza skóry - Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy, kompleks Hydroveg VV - zmiękczają i utrzymują nawilżenie warstwy rogowej skóry.
Nie zatyka porów. Jest neutralny dla oczu.
Nie pozostawia filmu na skórze."
Cena: około 12zł/200ml
Skład - czyli co mu tam pod maską siedzi:
Aqua - woda;

PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja renatłuszczająca pochodzenia naturalnego, w produktach spłukiwanych nie podrażnia, ale w pozostających na skórze może podrażnić, jeśli stężenie przekracza 10%;
Sodium Hyaluronate - substancja silnie nawilżająca;
Urea - mocznik, poniżej 10% działa nawilżająco, powyżej - złuszczająco i reguluje rogowacenie skóry;
Diglycerin - nawilżacz;
Sodium PCA - w zależności od pochodzenia: naturalne - substancja hydrofilowa, filmotwórcza, humekant, syntetyczne - może wywoływać silne reakcje alergiczne;
Hydrolyzed Wheat Protein - hydrolizat protein pszenicy, mocno nawilża, tworzy na powierzchni skóry film;
Sorbitol - nawilżacz, wiąże wodę na powierzchni naskórka;
L-Lysine - humekant;
Allantoin - goi, koi, likwiduje podrażnienia;
Lactic Acid - kwas mlekowy, regulator pH, nawilżacz,
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - chemicznie zmieniony olej rycynowy, bez korzyści dla skóry, emulgator;
Parfum - kompozycja zapachowa;
Dehydroacetic Acid - konserwant, może uczulić;
Benzyl Alcohol - konserwant
Nie wiem dlaczego, ale początkowo jakoś nie miałam zaufania do składu. Po analizie okazuje się on jednak pozytywnym zaskoczeniem... Ciekawi mnie czy zastosowane w tym płynie Sodium PCA jest pochodzenia naturalnego czy syntetycznego, ale poza tym - kurczę... Moim zdaniem niezbyt jest o co się czepiać :)
Wrażenia z używania:
Miał problemy ze zmywaniem mocniejszego makijażu (a u mnie mocny makijaż oka to norma), ale z mniejszymi wyzwaniami radził sobie bardzo dobrze. Zresztą - dłuższe przytrzymanie nasączonego wacika przy oku z reguły rozwiązywało problem. Wyraźnie służył mojej skórze - była gładka, nawilżona, oczyszczona, a po przetarciu płynem zyskiwała blasku i była lekko rozjaśniona. Świetnie łagodził uczucie ściągnięcia, jakie pojawia się u mnie po myciu twarzy i - tak jak obiecywano - nie zapchał, nie podrażniał, a oczy zachowywały się jakby go nie było. Dodatkowym plusem jest przyjemny, ogórkowy zapach który przypadł mi do gustu i kojarzył się ze świeżością. Podsumowując - fajny micel w dobrej cenie. Jedyne o co mogłabym się przyczepić to fakt, że potrafił zostawiać na skórze lekko lepką warstwę - jednak to nie pierwszy micel który tak u mnie działa... Może po prostu używam zbyt dużej ilości?
Tak czy inaczej - chcę wypróbować jeszcze płyn micelarny innej firmy, ale do Dermedic Hydrain3 Hialuro z pewnością jeszcze wrócę!
Ocena Kota:
5/6
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu! :)
