czwartek, 20 lutego 2014

Mała ciekawostka historyczna - kosmetyki radioaktywne

Rynek kosmetyczny od zawsze inspirował się odkryciami świata nauki. Kiedy tylko okaże się że jest
coś, co przykładowo potrafi wspomóc regenerację naskórka, nie trzeba długo czekać na pojawienie się kosmetyków z tym składnikiem. Tak było ze śluzem ślimaka - zawierające go kremy można bez problemu znaleźć w Internecie i nie jest to już nic niezwykłego - a już na pewno nie jest to tak niezwykłe, jak produkowane przed laty kosmetyki... radioaktywne.

Odkrycie radioaktywności było odkryciem wielkim i fascynującym nie tylko dla uczonych, ale też dla przeciętnego Kowalskiego. Ludzie z wielkim zainteresowaniem przyglądali się temu zjawisku. Zamiast podążyć za możliwymi do udowodnienia efektami stosowania radioaktywnych substancji, podążono, jak to często bywa - za modą. Uważano promieniowanie za lek na wszystko (od raka poprzez wysokie ciśnienie krwi, artretyzm i wrzody po... impotencję), gazety porównywały magię takich specyfików do "złotych, zdrowych promieni słońca", a zainteresowanie było tak duże, że w latach 1914-1945 wyprodukowano 200,000 produktów zawierających rad.
Chyba najpopularniejszymi kosmetykami tego typu były stworzone przez dr Alfreda Curie (niespokrewnionego z Marią i Piotrem Curie) francuskie kosmetyki Tho-Radia, zawierające chlorek toru i bromek radu. Produkcję rozpoczęto w roku 1933 w Paryżu i początkowo w skład linii tychże kosmetyków wchodziły kremy, pudry, mleczka, mydła czy pasta do zębów, lecz w latach czterdziestych ofertę rozszerzono o pomadki, róże i perfumy. Przykładowo, puder Tho-Radia zawierał chlorek toru, bromek radu i tlenek tytanu, a reklamowany był między innymi jako ochrona przed poparzeniami słonecznymi, opryszczką i jako dezodorant. Nie mówiąc już o tym, że kosmetyki te miały pomóc zachować młodzieńczy - i zapewne PROMIENNY :) - wygląd.

http://www.beauteonline.co.uk/blog/wp-content/uploads/2012/01/Tho-Radia.jpg

Wiele mówi się o szkodliwości dzisiejszych kosmetyków, ale te chyba przebijają wszystko :D

Pozdrawiam!

6 komentarze:

  1. o matko, nie słyszałam nigdy o tych kosmetykach ;p bardzo sugestywne plakaty, az ciezko uwierzyć, ze ktos chciał sie tym malowac..;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :D Też byłam mocno zdziwiona, kiedy się o tym dowiedziałam :D Wtedy wszyscy myśleli jeszcze, że promieniowanie to samo zdrowie - gdyby wiedzieli to, co my dzisiaj, raczej mieliby inne podejście do tematu :P

      Usuń
  2. No tak - "promienny" wygląd gwarantowany :D
    Niejedna pewnie była uRADowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uRADowana :D:D Dzięki, uśmiałam się :D

      Usuń
  3. Ale masakra, nigdy wcześniej nie słyszałam o radioaktywnych kosmetykach, dobrze, że nie żyjemy w tak zacofanych czasach .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też się cieszę... Bywały jeszcze gorsze przypadki, ten który podam jest co prawda niekosmetyczny, ale była taka sytuacja, w którym lekarz zalecił pewnemu sportowcowi picie wody z radem. To się skończyło źle. Naprawdę.

      Usuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design