piątek, 14 lutego 2014

Kot wzięty z zaskoczenia, czyli limitowana edycja rosyjskiego pudełka Pinkjoy!

Dostępne były trzy wersje kolorystyczne pudełek. Zdjęcie pożyczone z facebooka Pinkjoy: https://www.facebook.com/598776016829171/photos/a.598812320158874.1073741828.598776016829171/718931454813626/?type=1&theater

Witam Was w ten szary, ponury dzień!

 

No, przynajmniej u mnie jest on szary :( Słońce się schowało, zrobiło się jakoś chłodno... Czyżby wracała zima? Kiepska pogoda jak na Walentynki. Sama ich nie obchodzę, mój mężczyzna również, ale nie przeszkadzało mu to obdarować mnie czekoladkami - tak niby bez okazji. Miłe :)

O PinkJoy dowiedziałam się w pewien grudniowy wieczór, buszując po Internecie. Niestety, spóźniłam się wtedy na ich regularną kampanię, ale dostępne były pudełka z limitowanej rosyjskiej edycji - ze względu na wysokie zainteresowanie PinkJoy zdecydowało się kampanię powtórzyć. Złożyłam zamówienie na samiuśkim początku stycznia (chyba nawet pierwszego dnia), opłaciłam... i zaczęło się oczekiwanie na wysyłkę. Długie. W końcu jednak, ku radości wszystkich kupujących,  wszystkie pudełka zostały wyprzedane i rozpoczęła się wysyłka. Nie obyło się niestety bez problemów - okazało się, że kurier mógł zabrać tylko połowę pudełeczek w ciągu jednego dnia :D Przyznam się bez bicia - ze względu na długą wysyłkę patrzyłam sceptycznie na PinkJoy już od jakiegoś czasu, a perypetie kurierowe wzbudziły jedynie uśmiech mówiący "a nie mówiłam?". Dodatkowo, w tym miesiącu rozczarował mnie inny box, więc również z PinkJoy nie wiązałam zbyt dużo nadziei.

Nie byłam pewna, czy dostanę dziś swoje pudełko. Mogło być ono dziś, a mogło na początku następnego tygodnia - firmy kurierskie bywają kapryśne. Około 14 zapukał jednak Pan Kurier, który - pomimo widocznego na twarzy zmęczenia i "ludzie-puśćcie-mnie-do-domu" był bardzo uprzejmy. Podpisałam co trzeba, odebrałam pudełko, zamknęłam drzwi i zaczęłam nerwowo rozdzierać folię, w którą zapakowane było tak wyczekiwane pudełko. A prezentowało się ono tak:


Dostępne były trzy wersje kolorystyczne. Miałam nadzieję na najciemniejszą, ale moja wygląda raczej na środkową z innym kolorem wstążki. Tak czy inaczej - urocze pudełko, chyba robione ręcznie. Nie jestem fanką koloru różowego, ale i tak mi się podoba :)


Po otworzeniu pudełka widzimy kartkę ze spisem produktów (do której ja nie zaglądałam przed otworzeniem właściwej przesyłki, by nie psuć sobie niespodzianki).  Kosmetyki owinięte są w papier, zapieczętowany uroczą czerwoną koroną. Czyżby zamysłem organizatorek było, by każda z nas poczuła się jak rosyjska księżniczka? ;)


Delikatnie odkleiłam koronę i po rozwinięciu papieru ukazał mi się taki oto widok:


Pudełko zawierało pięć produktów, z czego cztery były rosyjskie i w pełnym wymiarze (choć jeden jest w zasadzie białoruski), a piąty stanowiła próbka chwalonego w blogosferze polskiego kremu GoCranberry.
Szybki rzut oka na składy uświadomił mi, że te kosmetyki w większości nie zawierają parafiny, na którą muszę uważać. Znalazłam ją tylko w peelingu do twarzy, ale możliwe że gdzieś po prostu nie zauważyłam.


Odżywka do włosów "Piwo i Pszenica" (200ml)
"Zawarte w odżywce piwo intensywnie wzmacnia włosy, zmniejsza łamliwość, nadaje połysk i przyspiesza ich wzrost. Bogata w składniki odżywcze i witaminy pszenica pomaga odbudować strukturę włosa na całej jego długości, zapobiegając rozdwajaniu końcówek. Włosy stają się mocne, lśniące i lepiej się układają."


 Oczyszczający peeling do twarzy z pestek moreli i wyciągiem z rumianku "Czysta Linia"(50ml)
"Zawarte w peelingu drobiny pestek moreli wygładzają i delikatnie stymulują regenerację komórek skóry, a rumianek pomaga zmniejszyć podrażnienia i zaczerwienienia. Skóra staje się dokładnie wygładzona, oczyszczona i lepiej wchłania składniki zawarte w kremach czy maseczkach."


 Krem-korektor do twarzy "Czysta Linia" z wyciągiem z porzeczki i rokitnika (50ml)
"Krem do twarzy przygotowany na bazie kompozycji ziołowej z dodatkiem wyciągu z porzeczki i rokitnika. Określany przez producenta mianem "korektora twarzy" ze względu na właściwości ukierunkowane na przywrócenie skórze młodego i promiennego wyglądu. Formuła kremu ma zapewnić skórze gładkość i blask, uelastycznić, zmniejszać widoczność zmarszczek oraz zapobiegać powstawaniu nowych. Polecany szczególnie dla skóry dojrzałej jako krem do codziennego stosowania w celu poprawy ogólnej kondycji skóry. Idealnie nadaje się również dla młodej skóry jako krem przeciwzmarszczkowy."


Oczyszczający pianko-żel do mycia twarzy "Teebaum" z olejkiem z drzewka herbacianego i ekstraktem z nagietka (80g)
"Specjalnie zaprojektowana formuła określana przez producenta mianem pianko-żelu do mycia twarzy. Delikatnie i skutecznie oczyszcza twarz, usuwa nadmiar sebum, a dzięki zawartości olejku z drzewka herbacianego przywraca równowagę nawet wrażliwej i problematycznej skórze. Dodatkowo wyciąg z nagietka zapobiega występowaniu podrażnień oraz stanów zapalnych skóry."


 Inteligentnie nawilżający krem do twarzy na dzień "GoCranberry"
- próbka
"Krem tworzy barierę ochronną zapobiegającą wysuszeniu skóry, działa wygładzająco i nadaje skórze blasku. Skóra nie traci wilgoci nawet w niekorzystnych warunkach tj. stres, dym tytoniowy, wahania temperatur czy zanieczyszczenie środowiska. Lekka formuła sprawia, że idealnie nadaje się pod makijaż. Nie zawiera konserwantów ani alergenów. Krem przeznaczony jest do stosowania na dzień, do każdego rodzaju skóry."

Spis produktów :)

Kremu-korektora i próbki na razie nie ruszam, bo wygrałam Tołpę w rozdaniu Jaskółki (klik) i to ona będzie pierwsza w kolejności do zużycia - ale testowanie reszty rozpocznę może nawet dzisiaj. :)

Cieszę się, że kupiłam ten box. Opłaciło się czekać. Jego zawartość przypadła mi do gustu, jest trafiona w moje obecne potrzeby i sprawiła, że niesmak po wczorajszym ShinyBox jakby przybladł. Zaskakujące, że box dopiero zaczynającej działalność firmy potrafi sprawić mi więcej radości niż ten od znanego już na polskim rynku giganta.  Zdecydowanie "money well spent", jestem zadowolona z pudełka i nie mogę doczekać się testowania :) Wszystko mogę podsumować jako naprawdę pozytywne zaskoczenie :)

Zainteresowało Was coś z tych produktów? A może same ich używacie? :)

Pozdrawiam!
Kot

14 komentarze:

  1. Fajne to pudełeczko, jeszcze go nie widziałam ;) Zainteresował mnie peeling i odżywka do włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest jeszcze zbytnio znane, ale to powoli się zmienia :) Sama wpadłam na nie przypadkiem :) A te dwa produkty były już w pierwszym pudełku (też rosyjskim), ale zrobili ranking kosmetyków na Facebooku i dołożyli dwa najbardziej "lubiane" kosmetyki do edycji limitowanej. :) Z tego co czytałam mają świetne opinie, ciekawa jestem jak sprawdzą się u mnie :)

      Usuń
  2. Ten pianko-żel nie jest kosmetykiem rosyjskim tylko białoruskim:) Pudełeczka nawet fajne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, o tym nie wiedziałam! Dzięki za informację, byłam święcie przekonana że to jednak kosmetyk rosyjski :D

      Usuń
  3. Oj tak ... strasznie jestem ciekawa tego
    Kremo-korektora do twarzy "Czysta Linia" z wyciągiem z porzeczki i rokitnika. Peeling z tej linii jest boski, ciekawa jestem jak sprawdzi się ten produkt. Będę czekać na recenzję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ciekawi mnie ten krem, ale muszę mieć silną wolę i zużyć to, co mam :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, świetnie im wyszło :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. No proszę :) Mam nadzieję, że sprawiło tyle samo radości, co mi! :)

      Usuń
  6. ja je uwielbiam, to moje drugi i będzie kolejne! : ) a peeling jest świetny, zresztą odżywka do włosów również : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O peelingu i odżywce słyszałam same pozytywy :) Cieszę się, że je powtórzyli, chociaż miałam też cichą nadzieję na Shilajit/Mumio czy jak to się nazywało :) U mnie też pewnie będzie kolejne, myślę o zrezygnowaniu z Shinyboxa na rzecz PinkJoy :)

      Usuń
  7. Również podoba mi się zawartość tego pudełka ;) Do mnie dotarła wersja z usteczkami zamiast korony ;)

    Wcześniej nie zamawiałam żadnych boxów ( czy to Shiny, czy to Glossy ), ale coś czuję, że przy Pink Joy zostanę dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usteczka brzmią słodko! :) Również zamierzam zostać dłużej przy PinkJoy, zwłaszcza po tym, co znalazłam w ostatnim Shinyboxie...

      Usuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design