Pokazywanie postów oznaczonych etykietą box. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą box. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

Pudełko Shinybox Kwiecień 2017

Hej :)

Wiem, dawno mnie tu nie było... ale postanowiłam wrócić, zedrzeć pajęczyny i zetrzeć kurz, który nagromadził się podczas mojej nieobecności. Mówi się, że koty chodzą własnymi drogami - widocznie i ja musiałam chwilę pobyć nieco dalej od bloga. No, ale już jestem. ;)

Dziś chciałabym Wam pokazać kwietniowe pudełko Shinybox, które dotarło dziś do moich drzwi. Według zapewnień Shinybox, miało ono spełniać marzenia - zarówno te kosmetyczne, jak i nieco mniej (o ile ktoś zdecydował się na użycie rabatu na atrakcje Katalogu Marzeń w wysokości 30zł).
Czy spełniło moje?


piątek, 14 lutego 2014

Kot wzięty z zaskoczenia, czyli limitowana edycja rosyjskiego pudełka Pinkjoy!

Dostępne były trzy wersje kolorystyczne pudełek. Zdjęcie pożyczone z facebooka Pinkjoy: https://www.facebook.com/598776016829171/photos/a.598812320158874.1073741828.598776016829171/718931454813626/?type=1&theater

Witam Was w ten szary, ponury dzień!

 

No, przynajmniej u mnie jest on szary :( Słońce się schowało, zrobiło się jakoś chłodno... Czyżby wracała zima? Kiepska pogoda jak na Walentynki. Sama ich nie obchodzę, mój mężczyzna również, ale nie przeszkadzało mu to obdarować mnie czekoladkami - tak niby bez okazji. Miłe :)

O PinkJoy dowiedziałam się w pewien grudniowy wieczór, buszując po Internecie. Niestety, spóźniłam się wtedy na ich regularną kampanię, ale dostępne były pudełka z limitowanej rosyjskiej edycji - ze względu na wysokie zainteresowanie PinkJoy zdecydowało się kampanię powtórzyć. Złożyłam zamówienie na samiuśkim początku stycznia (chyba nawet pierwszego dnia), opłaciłam... i zaczęło się oczekiwanie na wysyłkę. Długie. W końcu jednak, ku radości wszystkich kupujących,  wszystkie pudełka zostały wyprzedane i rozpoczęła się wysyłka. Nie obyło się niestety bez problemów - okazało się, że kurier mógł zabrać tylko połowę pudełeczek w ciągu jednego dnia :D Przyznam się bez bicia - ze względu na długą wysyłkę patrzyłam sceptycznie na PinkJoy już od jakiegoś czasu, a perypetie kurierowe wzbudziły jedynie uśmiech mówiący "a nie mówiłam?". Dodatkowo, w tym miesiącu rozczarował mnie inny box, więc również z PinkJoy nie wiązałam zbyt dużo nadziei.

Nie byłam pewna, czy dostanę dziś swoje pudełko. Mogło być ono dziś, a mogło na początku następnego tygodnia - firmy kurierskie bywają kapryśne. Około 14 zapukał jednak Pan Kurier, który - pomimo widocznego na twarzy zmęczenia i "ludzie-puśćcie-mnie-do-domu" był bardzo uprzejmy. Podpisałam co trzeba, odebrałam pudełko, zamknęłam drzwi i zaczęłam nerwowo rozdzierać folię, w którą zapakowane było tak wyczekiwane pudełko. A prezentowało się ono tak:


Dostępne były trzy wersje kolorystyczne. Miałam nadzieję na najciemniejszą, ale moja wygląda raczej na środkową z innym kolorem wstążki. Tak czy inaczej - urocze pudełko, chyba robione ręcznie. Nie jestem fanką koloru różowego, ale i tak mi się podoba :)


Po otworzeniu pudełka widzimy kartkę ze spisem produktów (do której ja nie zaglądałam przed otworzeniem właściwej przesyłki, by nie psuć sobie niespodzianki).  Kosmetyki owinięte są w papier, zapieczętowany uroczą czerwoną koroną. Czyżby zamysłem organizatorek było, by każda z nas poczuła się jak rosyjska księżniczka? ;)


Delikatnie odkleiłam koronę i po rozwinięciu papieru ukazał mi się taki oto widok:


Pudełko zawierało pięć produktów, z czego cztery były rosyjskie i w pełnym wymiarze (choć jeden jest w zasadzie białoruski), a piąty stanowiła próbka chwalonego w blogosferze polskiego kremu GoCranberry.
Szybki rzut oka na składy uświadomił mi, że te kosmetyki w większości nie zawierają parafiny, na którą muszę uważać. Znalazłam ją tylko w peelingu do twarzy, ale możliwe że gdzieś po prostu nie zauważyłam.


Odżywka do włosów "Piwo i Pszenica" (200ml)
"Zawarte w odżywce piwo intensywnie wzmacnia włosy, zmniejsza łamliwość, nadaje połysk i przyspiesza ich wzrost. Bogata w składniki odżywcze i witaminy pszenica pomaga odbudować strukturę włosa na całej jego długości, zapobiegając rozdwajaniu końcówek. Włosy stają się mocne, lśniące i lepiej się układają."


 Oczyszczający peeling do twarzy z pestek moreli i wyciągiem z rumianku "Czysta Linia"(50ml)
"Zawarte w peelingu drobiny pestek moreli wygładzają i delikatnie stymulują regenerację komórek skóry, a rumianek pomaga zmniejszyć podrażnienia i zaczerwienienia. Skóra staje się dokładnie wygładzona, oczyszczona i lepiej wchłania składniki zawarte w kremach czy maseczkach."


 Krem-korektor do twarzy "Czysta Linia" z wyciągiem z porzeczki i rokitnika (50ml)
"Krem do twarzy przygotowany na bazie kompozycji ziołowej z dodatkiem wyciągu z porzeczki i rokitnika. Określany przez producenta mianem "korektora twarzy" ze względu na właściwości ukierunkowane na przywrócenie skórze młodego i promiennego wyglądu. Formuła kremu ma zapewnić skórze gładkość i blask, uelastycznić, zmniejszać widoczność zmarszczek oraz zapobiegać powstawaniu nowych. Polecany szczególnie dla skóry dojrzałej jako krem do codziennego stosowania w celu poprawy ogólnej kondycji skóry. Idealnie nadaje się również dla młodej skóry jako krem przeciwzmarszczkowy."


Oczyszczający pianko-żel do mycia twarzy "Teebaum" z olejkiem z drzewka herbacianego i ekstraktem z nagietka (80g)
"Specjalnie zaprojektowana formuła określana przez producenta mianem pianko-żelu do mycia twarzy. Delikatnie i skutecznie oczyszcza twarz, usuwa nadmiar sebum, a dzięki zawartości olejku z drzewka herbacianego przywraca równowagę nawet wrażliwej i problematycznej skórze. Dodatkowo wyciąg z nagietka zapobiega występowaniu podrażnień oraz stanów zapalnych skóry."


 Inteligentnie nawilżający krem do twarzy na dzień "GoCranberry"
- próbka
"Krem tworzy barierę ochronną zapobiegającą wysuszeniu skóry, działa wygładzająco i nadaje skórze blasku. Skóra nie traci wilgoci nawet w niekorzystnych warunkach tj. stres, dym tytoniowy, wahania temperatur czy zanieczyszczenie środowiska. Lekka formuła sprawia, że idealnie nadaje się pod makijaż. Nie zawiera konserwantów ani alergenów. Krem przeznaczony jest do stosowania na dzień, do każdego rodzaju skóry."

Spis produktów :)

Kremu-korektora i próbki na razie nie ruszam, bo wygrałam Tołpę w rozdaniu Jaskółki (klik) i to ona będzie pierwsza w kolejności do zużycia - ale testowanie reszty rozpocznę może nawet dzisiaj. :)

Cieszę się, że kupiłam ten box. Opłaciło się czekać. Jego zawartość przypadła mi do gustu, jest trafiona w moje obecne potrzeby i sprawiła, że niesmak po wczorajszym ShinyBox jakby przybladł. Zaskakujące, że box dopiero zaczynającej działalność firmy potrafi sprawić mi więcej radości niż ten od znanego już na polskim rynku giganta.  Zdecydowanie "money well spent", jestem zadowolona z pudełka i nie mogę doczekać się testowania :) Wszystko mogę podsumować jako naprawdę pozytywne zaskoczenie :)

Zainteresowało Was coś z tych produktów? A może same ich używacie? :)

Pozdrawiam!
Kot

czwartek, 13 lutego 2014

Love czy nie love? Zestaw dla Zakochanych - ShinyBox LoveBox Luty 2014 + Mbox


Dziś dotarł do mnie zamówiony Zestaw dla Zakochanych. Co zawiera? Zobaczcie same:

Najpierw LoveBox...

Szata graficzna ładna, ale nie szata zdobi pudełko.


Standardowo - spis produktów

Kupony rabatowe



Krem CC od Bielendy
Okej, kremu CC nigdy nie miałam - chociaż wydaje mi się, że taki kosmetyk to bardziej na późną wiosnę/lato niż na zimę. Nie otwierałam go jeszcze, ale zastanawia mnie czy naprawdę jest do wszystkich karnacji - mam jasną, więc może być kłopot.

Miniaturka lakieru do włosów Goldwell
 Nie używam lakierów do włosów, a ten dodatkowo ma Alcohol Denat. na pierwszym miejscu w składzie. Mamie to nie przeszkadza, więc znalazł już nową właścicielkę.

Tusz do rzęs Joko Queen Size Mascara
 Tusz już mam, ale ten mnie zaciekawił i poczeka w kosmetyczce na przetestowanie. Jest wodoodporny, a to jest dla mnie plusem. Szkoda tylko, że opakowanie maskary jest obdrapane (na zdjęciach tego nie widać). Nie ma to wpływu na funkcjonalność kosmetyku, ale również nie cieszy.

Zestaw trzech maseczek błotnych White Flower's Experience
 Najdroższe maseczki w saszetkach, jakie w życiu widziałam (choć może i nie widziałam wiele). Dołączą do saszetkowych maseczek z Biedronki i poczekają na swoją kolej. Powiem szczerze, że wolałabym maseczkę jednego rodzaju, ale w jednym opakowaniu nie będącym saszetką.

Cynamonowo-pomarańczowy olejek do masażu i kąpieli Aromatherapybar
 To chyba jedyna rzecz, z której szczerze się cieszę. Osoba pakująca mojego boxa trafiła bezbłędnie, bo moja miłość do cynamonu jest nieśmiertelna - jeśli to ta sama osoba, która w zeszłym miesiącu zapakowała mi do boxa fioletową kredkę, powinna dostać medal. Cieszę się też, że dotarł do mnie w całości - czytałam, że inne dziewczyny nie miały tyle szczęścia.

No dobra, a jak się miewa Mbox?

Zestaw dla mężczyzn zapakowany jest w eleganckie, czarne pudełko - a jego zawartość możecie zobaczyć poniżej.

Jak widać, jeden z produktów niecierpliwie wyczekiwał wolności - do tego stopnia, że rozdarł papier :)



Maszynka do golenia BiC Flex&Easy
Miniaturka pasty modelującej do włosów
Miniaturka szamponu do włosów i ciała Goldwell Dualsenses For Men
Miniaturka kremu do twarzy Dermika Men's Space Energic

Pełnowymiarowa woda toaletowa FlosMen

I tu następuje naprawdę, NAPRAWDĘ poważny zgrzyt...

Czas na zużycie wody - jakieś półtora miesiąca? To jakiś żart?!

I tu chyba najjaśniejszy punkt obu pudełek, szkoda że tylko do użytku mojego lubego:

Pełnowymiarowy Organique Pour Homme Balsam Ochronny

Podsumowując:

Miało być love, miała być miłość, serduszka i walentynkowa magia, ale wyszło niestety inaczej. LoveBox jest... średni, raczej nietrafiony w moje obecne potrzeby i w porównaniu z pudełkiem styczniowym wypada blado. Mogło być lepiej. Co do MBox - tak krótka data ważności wody toaletowej budzi u mnie konkretny niesmak - ale można było się spodziewać że będzie jakiś haczyk, skoro zestaw był oferowany tak tanio.

W tym miesiącu miłości nie ma, ale może (z naciskiem na "może") dam Shinybox drugą szansę za miesiąc. Tylko tym razem poczekam, aż ujawni się zawartość pudełka.

Pozdrawiam!
Kot

piątek, 24 stycznia 2014

Mój pierwszy box ever - ShinyBox BE SHINY!


Ostatnimi czasy zauważyłam wysyp różnych pudełeczek, kosmetycznych i tych mniej. Działają na zasadzie niespodzianki - nigdy nie wiesz, co znajdziesz w pudełku. Zawartość pudełka jest tajemnicą aż do momentu dostarczenia Ci go. Może to być krem do rąk, który dołączy do Twojej wielkiej kolekcji czekających na zużycie podobnych specyfików, może to być balsam do ciała, przeznaczony do innego rodzaju skóry niż Twoja. Możesz znaleźć w nich coś, czego nie używasz, coś co Ci się nie spodoba, a może i coś, do czego się przekonasz.

Osobiście zawsze byłam sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju boxów. Pozwólcie, że zacytuję tu samą siebie: "No jak? Mam zapłacić komuś 50zł, by przysłał mi kosmetyki które mogą mi się nie przydać, bo na przykład będą do cery tłustej, a ja mam mieszaną w kierunku suchej? A co zrobię, jeśli coś mi się nie spodoba? To brzmi jak wyrzucanie pieniędzy w błoto."

W okresie świątecznym powiedziałam sobie jednak "raz kozie śmierć" i zamówiłam styczniowe pudełko ShinyBox BE SHINY. Miało być ono prezentem po części świątecznym, po części urodzinowym. Oczywiście, mogłam kupić sobie coś innego - ale pudełeczko kusiło i wołało do mnie tak długo, że w końcu uległam.

W piątkowy poranek 17 stycznia dostałam od kuriera SMS, w którym napisał o której godzinie będzie i prosił o natychmiastowy kontakt w razie nieobecności. Z racji posiadania różnych przygód z kurierami (zostawianie paczek u sąsiadów, nie powiadamianie mnie o terminie doręczenia przesyłki i tym podobne historie) byłam pozytywnie zaskoczona tym faktem. Kurier - jak się okazało, niewiele ode mnie starszy (czym z kolei on chyba był zaskoczony :D) pojawił się na czas i wręczył mi wyczekane pudełeczko. Zamknęłam drzwi i zadowolona ruszyłam do pokoju celem obadania zawartości.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to ładna szata graficzna. Czarna "pokrywka" pudełka z różowym znaczkiem ShinyBox ładnie kontrastowała z różowym dnem w ciemniejsze, również różowe wzory. Po zdjęciu pokrywki zawartość prezentowała się tak:

I tu zatrzymałam się na chwilę. Rety, ależ emocje! Tyle czekałam na to pudełko, i teraz wreszcie dostałam je w swoje łapki. Kto wie, co czai się w środku?
Do odważnych świat należy. Odkleiłam naklejkę i rozpakowałam całość. A w środku było...

...pięć produktów, z czego 4 są pełnowymiarowe!





Pani Ulotka zawierała informacje na temat wszystkich kosmetyków, jakie znalazłam w pudełku i z tej przyczyny na samym początku zainteresowałam się właśnie nią. Po przebrnięciu przez jej treść dorwałam się wreszcie do właściwej zawartości :)


Dermika - baza pod makijaż "Olśnienie" Limited Edition (17zł/10ml):
" 'Olśnienie' LIMITED EDITION to baza pod makijaż wygładzająca skórę z subtelnym efektem rozświetlającym. Baza przeznaczona jest do każdego typu cery. Już niewielka ilość bazy sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka i świeża, wygląda na wypoczętą i zrelaksowaną. Baza ułatwia wykonanie makijażu, sprawia, że nabiera on wyjątkowego charakteru a jego trwałość jest przedłużona. To idealny kosmetyk 'przed wyjściem' dający natychmiastowy efekt olśniewająco pięknej cery."

Baza rzeczywiście rozświetla, zawiera złote drobinki których na początku się przestraszyłam! :D
Po nałożeniu na twarz nie są już jednak tak krzykliwe. Niestety, baza nie radzi sobie z moimi rozszerzonymi porami, ale bardzo ładnie wygładza skórę i poprawia trwałość makijażu. Nigdy wcześniej nie używałam kosmetyków Dermiki, dlatego też jestem zadowolona że mogę wypróbować tą bazę. Jedyne co mi się średnio podoba to trochę za płynna konsystencja, ale nie ma tragedii ;) (czy może, podążając za ostatnim hitem Internetu - "tragejszyn"...)


Krem nawilżający pod oczy BIOLIQ 25+ (15zł/sztuka):
"Nawilża i regeneruje delikatną skórę wokół oczu. Zmniejsza opuchliznę i cienie. Pielęgnuje i intensywnie nawilża delikatną skórę wokół oczu. Zawarty w kremie wyciąg z orchidei purpurowej (Orchis mascula) działa kojąco i łagodząco. Krem wspomaga regenerację naskórka oraz skutecznie zmniejsza opuchliznę i cienie pod oczami. Dodatkowo chroni skórę przed niekorzystnym wpływem wolnych rodników, opóźniając powstawanie pierwszych zmarszczek."

Ostatniego kremu pod oczy używałam chyba w dzieciństwie z nakazu mamy (z racji chronicznych cieni pod oczami) i nawet nie pamiętam jego nazwy, dlatego ucieszyłam się widząc ten kosmetyk w moim pudełeczku. Do 25 lat jeszcze trochę mi brakuje, ale znacznie bliżej już niż dalej. Krem jest - jak widać - sprzedawany w estetycznej, 15ml tubce. Szybko się wchłania i rzeczywiście, radzi sobie zarówno z opuchlizną, jak i z cieniami. Z tymi ostatnimi może trochę gorzej, ale mimo wszystko jakiś efekt jest - a moje cienie to naprawdę niełatwy orzech do zgryzienia.


Delawell, Zmysłowa Oliwka Do Skórek i Paznokci (29zł/15ml)
"Zmysłowa Oliwka Do Skórek i Paznokci zawiera zestaw pięciu naturalnych olejów wzmacniających strukturę skóry i paznokci. Jest pomocna podczas wykonywania zabiegu manicure przy bardzo wrażliwych, suchych i pękających skórkach okalających paznokieć. Wpływa kojąco i łagodząco na występujące podrażnienia. Olejek możemy stosować do kąpieli olejowych, ciepłych kompresów, masażu wałów paznokciowych i dłoni. Przy regularnym stosowaniu dochodzi do widocznego wzmocnienia struktur paznokci i skórek wokół paznokci."

Nie miałam nigdy takiego produktu, więc chętnie wypróbuję - zwłaszcza, że sama raczej nie wpadłabym na pomysł zakupu takiego kosmetyku. Na efekty trzeba jednak poczekać dłuższy czas, więc na razie nie napiszę o tej oliwce nic poza tym, że urzekła mnie obłędnym zapachem i nakładam ją na paznokcie z prawdziwą radochą. Cieszę się, że trafił mi się ten wariant.


Evree, Wygładzający Peeling Do Stóp (10zł/75ml)
"Peeling skutecznie usuwa martwe komórki naskórka oraz zapobiega tworzeniu się stwardnień i zrogowaceń bez zbędnego wysuszania skóry. Zwiększa zdolność skóry do przyjmowania składników odżywczych oraz wspomaga odnowę i regenerację skóry. Zawiera: drobinki pumeksu, urea, lanolinę, wosk pszczeli oraz lawendowy olejek eteryczny."

Kolejna marka, której nie znam. Peeling przypadł mi do gustu - rzeczywiście pachnie lawendą, a drobinki ścierne robią swoje. Skóra jest też po nim miękka i nawilżona, choć dobrze dodatkowo użyć kremu. Nie wiem jak się sprawdzi w przypadku bardziej wymagających stóp, ale w przypadku moich jest idealny. Przyznałam mu też dodatkowy plus za brak parabenów w składzie.


Paese, Linea Automatic Eyeliner (23zł za sztukę)
 "Metaliczna kredka do oczu o miękkiej, kremowej konsystencji. Przedłużona trwałość kredki pozwala na utrzymanie idealnego makijażu oka do 12h. Silikonowa baza sprawia, że produkt jest miękki i łatwy w aplikacji. Kredka dostępna jest w 5 kolorach o intensywnym metalicznym blasku: Black Glam, Brown Glam, Olive Glam, Blue Glam i Plum Glam. Kredka nie zawiera konserwantów."
Słyszałam już wiele zachwytów nad marką Paese i byłam jej ciekawa, ale nie miałam okazji wypróbować czegoś osobiście. To zmieniło się z chwilą, kiedy w moje ręce trafił ten eyeliner. Był on pierwszą rzeczą w pudełku na którą zwróciłam uwagę i aż się uśmiechnęłam widząc, że jest on w jednym z moich dwóch ulubionych kolorów. Czarnych kredek mam sporo do wykończenia, więc fioletowy eyeliner jest jak najbardziej na miejscu - zwłaszcza, że sama w życiu Warszawy bym sobie takiego nie kupiła. I tu błąd - okazało się, że świetnie wydobywa kolor moich oczu, nie mówiąc już o tym że bajecznie łatwo rysuje się nim kreski ;) Nie zawiera też konserwantów (co mnie cieszy), posiada gąbeczkę do rozcierania, a nawet maleńką temperówkę.
To jest mój osobisty hit pudełka ShinyBox BE SHINY.

W pudełku znalazłam też bony rabatowe do BingoSpa, Kukiczo i katalogmarzen.pl :)

Podsumowując - czy opłacało się kupić ShinyBox BE SHINY?



Moim zdaniem tak, i nie żałuję zakupu. Każdy z tych kosmetyków mi się przyda, a kilku z nich na pewno nie kupiłabym sama z siebie. Biorąc pod uwagę moje pierwotne nastawienie do boxów jestem dość pozytywnie zaskoczona zawartością, nawet jeśli aktualnie bardziej przydałby mi się krem do twarzy niż pod oczy (a był dostępny w jednym z wariantów ;) ).

Myślę, że jeszcze przez chwilę zostanę z ShinyBox - na tyle, na ile finanse uczennicy mi pozwolą.

PS: Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!... ^^"

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design