Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie maleńkim sukcesem, którym była pierwsza w życiu naprawa laptopa! Mała rzecz, a cieszy - mimo tego, że pierwotna diagnoza nie okazała się wszystkim, co trzeba było poprawić. Poza tym cieszę się piękną majówkową pogodą... zza okna. A Wy jak spędzacie majówkę? :)Timotei jest jedną z tych firm, które kojarzę jeszcze z dzieciństwa. Pamiętam kasety z muzyką, które przez chwilę dodawali jako prezent do swoich produktów i chyba koszyczki, które wchodziły chyba w skład jakiegoś zestawu. Ciężko mi sobie przypomnieć dokładnie, bo miałam ledwo kilka lat, ale muzykę pamiętam wyraźnie :)
Odżywkę do włosów, o której będzie mowa, kupiłam w czasie jakiejś zimowej promocji w Biedronce. Nie kosztowała dużo (coś mi się plącze w głowie, że 4,99zł?), miałam sentyment do marki, i akurat potrzebowałam odżywki - więcej argumentów nie było mi trzeba. Wzięłam opakowanie do łapki, czytam... a tam ekstrakt z jaśminu, olejek arganowy, migdałowy... Poleciała do koszyka :)
Odżywka przeznaczona jest do włosów normalnych i suchych. Zamknięta w ładnej buteleczce z perłowobiałego/beżowego plastiku, opatrzona dwoma etykietami - z czego przednia jest całkiem estetyczna, a do przeczytania tylnej mogą być w niektórych przypadkach potrzebne okulary. Butelka o pojemności 200ml zakończona jest zielonym wciskanym dozownikiem, który daje nam odpowiednią ilość produktu. Producent, jak wiele innych firm, dał się ponieść modzie na zero parabenów czy barwników i takie obietnice też umieścił na opakowaniu.Opis producenta:
"0% parabenów. 0% barwników. Do włosów normalnych lub suchych.W delikatny sposób nawilża włosy. Bogata, upiększająca formuła z organicznym ekstraktem z jaśminu, drogocennym olejkiem arganowym oraz olejkiem migdałowym, która intensywnie nawilży nawet suche włosy aby uszlachetnić ich piękno. Napełnia włosy żywym blaskiem i nadaje subtelny zapach. Pomaga uzyskać jedwabiste w dotyku i lśniące włosy każdego dnia."
W promocji udało mi się ją kupić za - tak mi się wydaje - 4,99zł, ale widzę że można ją upolować za około 10zł.
![]() |
| Taki ładny dozownik :) |
Skład:
Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (natłuszczacz), Dimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Stearamidopropyl Dimethylamine (antystatyk, ułatwia rozczesywanie, naturalna odżywka do włosów, fajnie działa na strukturę włosów i skórę głowy), Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Extract (wspomniany ekstrakt z jaśminu), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Behentrimonium Chloride (konserwant, mocno oczyszcza skórę i włosy, ma właściwości antystatyczne, wygładza, ułatwia rozczesywanie), Paraffinum Liquidum (parafina), Amodimethicone (silikon zmywalny łagodnym szamponem), Cetrimonium Chloride (konserwant, nabłyszcza, ułatwia rozczesywanie), Glycerin (działa osłonowo, łagodzi, nawilża, wygładza), Parfum (kompozycja zapachowa), Sodium Chloride (zwykła sól kuchenna), Dipropylene Glycol (substancja rozpuszczająca pochodzenia chemicznego, dająca się zmieszać z wodą, służy jako substytut gliceryny), Disodium EDTA (stabilizator pochodzenia chemicznego, często zanieczyszczony konserwant), PEG-7 Propylheptyl Ether (według znalezionych informacji bezpieczny i wzmacnia włosy, ale jeśli ktoś wie lepiej - proszę mnie poprawić), PEG-150 Distearate (emulgator, regulator lepkości), Lactic Acid (kwas mlekowy), DMDM Hydantoin (popularny konserwant, w odpowiednich warunkach może uwalniać formaldehyd – substancję rakotwórczą i drażniącą, ale słabo wchłanialną z poziomu skóry. Wrażliwcy, uważajcie. Nie stosować w okresie ciąży i laktacji), Phenoxyethanol (konserwant, (niby bezpieczniejsza alternatywa dla parabenów), Butylphenyl Methylpropional (składnik kompozycji zapachowej), Linalool (składnik kompozycji zapachowej)
![]() |
| Malutka czcionka... ale za to opis w 4 językach. |
To odżywka drogeryjna, więc nie łudźmy się - w nich zawsze jest chemia, najczęściej całkiem dużo chemii. Obietnica producenta jest jednak spełniona - nie ma parabenów i barwników, jest jedynie Phenoxyethanol. Skład idealny nie jest, ale mimo wszystko są dobrocie - i to wysoko w składzie: olej arganowy, ekstrakt z jaśminu, olej ze słodkich migdałów i olej kokosowy. Wszystko, co kochają włosomaniaczki :) Mamy też dwa zmywalne łagodnym detergentem silikony, więc nie musimy bać się nadbudowania. Parafina jest zaznaczona na czerwono, choć tak naprawdę w przypadku włosów może nam ładnie zadziałać - nie trzeba więc jej się bać. Nie bez kozery jest składnikiem wielu indyjskich włosowych kosmetyków... Mimo wszystko, kosmetyki z parafiną lepiej trzymać z daleka od skóry głowy. Mamy też Cetrimonium Chloride i Behentrimonium Chloride, co oznacza, że taką odżywką można spokojnie umyć włosy zamiast szamponu.
Wrażenia z używania:
Po analizie składu zapewne spodziewacie się, że będę narzekać, marudzić i płakać - jednak w przypadku tej odżywki skład (a raczej ilość chemii w nim) jest jedyną rzeczą, nad którą wypada mi szlochać. No, może poza zapachem - ten bowiem jest tak intensywny i duszący, że głowa mała. Gdyby był człowiekiem, byłby mordercą. Intensywnością dorównuje, a nawet przewyższa rosyjską odżywkę do włosów, która ostatnio sięgnęła dna (i o której możecie przeczytać TUTAJ). Na szczęście nie zostaje po spłukaniu, a przynajmniej nie w tak wyraźnej formie - inaczej chyba bym się udusiła.
Moje włosy pokochały tę odżywkę. Są po niej świetnie nawilżone, gładkie, łatwo się rozczesują. Przy odpowiednim postępowaniu potrafi zrobić z nich włosy idealne - zniszczenia gdzieś znikają, widać jedynie rozdwojone końcówki ( i to też słabo). Nie obciążała ich, choć moje włosy trudno obciążyć - nie powodowała również spuszenia. Myślę, że pewnie nieraz jeszcze po nią sięgnę, choć ta chemia w składzie odstrasza.
![]() |
| Aparat zrobił mi psikus... Odżywka w rzeczywistości jest bielutka :) |
Moja ocena to mocne 4/5. Byłoby 5/5, gdyby nie zapach i chemia w składzie. Jeśli nie boicie się chemii - warto.
Pozdrawiam :)

















