środa, 9 września 2015

Pomadkowa środa - matowa pomadka Vipera Elite Matt nr 108 Berry Deluxe

Od jakiegoś czasu obserwuję u siebie pewne zmiany w podejściu do makijażu. Nie zmienia się to, że moim ulubionym sposobem na makijaż oczu jest ciemne smoky eyes (i to się już chyba nie zmieni), nie zmieniają się drastycznie kolory, jakich do niego używam. Nadal lubię siebie bladą i raczej niechętnie używam różu do policzków, czasem podejmuję próby użycia bronzera, ale co tu dużo mówić... chyba jeszcze długo się nie nauczę.
Co więc się zmienia? Kolory pomadek, jakie ostatnio wybieram. Kiedyś były to blade, najczęściej beżowe nudziaki - najlepiej, jeśli stapiały się z kolorem skóry. Taka pomadka nie tworzyła konfliktu z ciemnymi cieniami na powiekach, ba - wręcz potęgowała efekt. Ostatnim dwóm pomadkom, jakie zakupiłam daleko jednak do bycia nudziakami...

Skąd ta nagła zmiana? Nie mam zielonego pojęcia. Zawsze uważałam, że ciemne pomadki mi nie pasują - "bo mam za małe usta, bo nie umiem się nimi malować, bo jak się rozmaże to będzie cyrk, bo widać każde potknięcie i bez konturówki lepiej nie podchodzić". Jednak kiedy gdzieś na Facebooku mignął mi swatch pomadki Elite Matt nr 108, pomyślałam - ona będzie moja. I faktycznie, jest - kupiłam ją sobie w nagrodę za zdany na 4+ egzamin, co do którego miałam spore wątpliwości, czy zdam go w ogóle bez poprawek. Wahałam się pomiędzy odcieniem 108 Berry Deluxe a 109 Hibiskus Tree, ale ostatecznie przyjaciółka doradziła mi 108.

To jest bardzo specyficzny kolor i miałam niemały problem, by uchwycić go aparatem. Jest to coś pomiędzy fioletem, różem a czerwienią. Ten odcień w każdym świetle pokazuje inną twarz, jednak sama Vipera nazwała go "malinowym" i może tego się trzymajmy. :)
Jej wielkim plusem jest trwałość. Trzyma się ładne kilka godzin, zjada równomiernie, i nie ma potrzeby ciągłych poprawek w ciągu dnia. Dzięki bardzo dobrej pigmentacji pomadka pokrywa usta intensywnym kolorem, nie wymagając przy tym miliona warstw. Jest matowa, choć patrząc na sztyft pomadki można bez problemu dostrzec drobniusie drobinki, mieniące się głównie na fioletowo. O dziwo, nie są one jednak widoczne na ustach.
Konsystencja pomadki umożliwia bezproblemowe, równomierne rozprowadzenie jej na ustach, choć trzeba przyznać, że - w porównaniu do innych pomadek, jakie mam - jest bardziej sucha. Ma to swoje plusy, bo dzięki temu pomadka "nie klei" nam się na ustach, no i pewnie wpływa to na trwałość. Co dziwne - bywa, że zapominam, że mam ją na ustach. Ma tez ładny, słodki, ale jednocześnie nie typowo-pudrowo-kosmetyczny zapach, co też jest plusem.
Opakowanie jest estetyczne i solidne - nienawidzę otwierających się w torbach szminek, i ta na szczęście tego nie robi. Do tego można sobie obejrzeć kolor na spodniej części, co jest praktyczne kiedy szuka się akurat tej konkretnej. :)

Dodatkowo na uwagę zasługuje skład. Jak zauważyliście, zwykle nie analizuję składów kosmetyków do makijażu, bo nie mam jeszcze na tyle wiedzy by rozszyfrować wszystkie te... dziwne nazwy, ale tym razem to zrobię. Na pierwszym miejscu mamy wielofunkcyjny emolient, olej roślinny (nie palmowy z tego co rozumiem), wosk ryżowy, olejek ryżowy, olejek rycynowy, wosk candelila, wosk pszczeli, cellulozę, kompozycję zapachową, PEG-8, witaminę E, lipofilową pochodną witaminy C, samą witaminę C, kwas cytrynowy, jeden paraben, konserwant pochodzenia chemicznego, mikę, parafinę, syntetyczny i zmiękczający silikon pozyskiwany z kwasów tłuszczowych i morze barwników. Pamiętając, że w składach kosmetyków składniki podawane są w kolejności malejącej (czyli im wyżej w składzie, tym tego więcej), a po Parfum zwykle są już maleńkie ilości, można powiedzieć że przy swojej cenie ta pomadka ma bardzo dobry skład. W razie gdyby ktoś obawiał się tego PEG-a - Arsenic swojego czasu napisała genialny post na ich temat, polecam przeczytać.



Drogą wyjaśnienia - zwykle nie przerabiam przesadnie zdjęć, ale tym razem byłam do tego zmuszona. Odnawiają mi się problemy zdrowotne (zresztą wspominałam Wam o tym na fanpage'u) przez co moja skóra obecnie wygląda paskudnie i nie chcąc, by zrujnowała efekt, musiałam ją wygładzić i pousuwać kilka rzeczy. Kolor pomadki zostawiłam jednak nietknięty i na tym zdjęciu wyszedł chyba najbliżej realnego efektu. Mówię, jak jest, bo nie chcę potem słyszeć jakichś oskarżeń.

Muszę przyznać, że pomadka spełnia moje oczekiwania i chętnie jej używam :) Ma piękny kolor, ładny skład, fajnie pachnie i do tego kosztuje 12,49zł w sklepie internetowym. Czego chcieć więcej? :) Swoją kupiłam na stoisku, ale szczerze mówiąc nie pamiętam, ile wtedy zapłaciłam.

Można ją znaleźć na stoiskach firmowych Vipery i w sklepie internetowym:
http://www.viperasklep.pl/elite-matt/1611-vipera-rozowa-malinowa-matowa-szminka-elitte-matt-108-berry-deluxe.html

Lubicie takie kolory? Czy są dla Was zbyt odważne? :)

Pozdrawiam jesiennie i kocio :)

22 komentarze:

  1. mam Vipere u siebie, nie ma takiej drugiej, rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor mnie oczarował. Zachwycający! Zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam firmy,ale pomadka wydaje mi się bardzo ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z moich ulubionych marek jeśli chodzi o kolorówkę :) Mają świetne zabawki, i ta pomadka do nich zdecydowanie należy :)

      Usuń
  4. Wow :)) uwodzicielski kolor! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna pomadka, ma boski kolor :)
    Gratuluję zdanego egzaminu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć do tej pory uważam że ten egzamin był istnym oszukaniem przeznaczenia :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Oj tak, cudowny! A jaki ciężki do uchwycenia aparatem... Raz czerwony, raz różowy, potem jeszcze inny... :D

      Usuń
  7. Ale cudny kolor! Idealny na jesień! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale świetnie się prezentuje ten kolor, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, choć na żywo wygląda jeszcze lepiej! :)

      Usuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design