Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vipera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vipera. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 maja 2017

Niezbędny Zestaw do Tworzenia Doskonałych Brwi Vipera Cosmetics

Vipero, Tyś jak zdrowie. 
Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam coś nowego tej marki. Wszystko dlatego, że gdańskie stoisko, na którym najczęściej zaopatrywałam się w produkty tej firmy zostało zamknięte. Przekonałam się o tym dość „boleśnie”, kiedy akurat potrzebowałam czegoś konkretnego, oblazłam cały Madison, a tam nic, zero. Aż mi się smutno zrobiło :( Zwłaszcza, że – jeśli mam możliwość – lubię iść na stoisko, pooglądać i „zmacać” testery przed zakupem. Stąd też bardzo mnie ucieszył fakt wybrania mnie jako jednej z pięciu dziewczyn do przetestowania ichniej nowości – jak mi mówi pudełko, Niezbędnego Zestawu do Tworzenia Doskonałych Brwi. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy na blogu panował zastój i atmosfera na nim przypominała bardziej kadr westernu, przedstawiający suchokrzewy przetaczające się przez pustkowia Dzikiego Zachodu niż samo centrum ruchliwego miasta. :)

sobota, 28 listopada 2015

Vipera Costarica nr 306 - Olympia


Kot i błyszczyki – to długo nie szło ze sobą w parze. W makijażu skupiam się głównie na oczach, więc usta przeważnie zostawiałam samym sobie, lub podkreślałam je jakąś neutralną pomadką. Dziś jest to dla mnie produkt niemal na równi z pomadką – mam swoją skromniutką kolekcję i używam w zależności od humoru. Ostatnio dzięki TrustedCosmetics.pl dołączyła do nich ostatnia błyszczykowa propozycja Vipera Cosmetics – Costarica w odcieniu Olympia.

Pamiętam, kiedy firma zaczęła promować te błyszczyki. W postach na ich temat była mowa między innymi o ślicznym, wężowym nadruku na nakrętce – jednak na mojej była po prostu naklejka z tym motywem. Szkoda, bo już i tak eleganckie opakowanie, takie samo jak w przypadku błyszczyków Elite które już opisywałam, nieco traci przez ten mały szczegół. Ważniejszą sprawą jest na pewno aplikator, który jest tak samo mięciutki „miziasty” i wyprofilowany jak w przypadku błyszczyków bezperłowych Elite owej firmy. Zdarzało mi się nimi malować bez patrzenia w lustro.

Zostawmy jednak opakowanie i przejdźmy do samego produktu. Pierwszym, co zwróciło moją uwagę przy pierwszej aplikacji była świetnie wyważona konsystencja – ani za płynna, ani za gęsta, dzięki czemu błyszczyk jest łatwy w aplikacji i bardzo dobrze trzyma się ust. Nie skleja - używając go miałam wrażenie, że używam jakiegoś gęstszego balsamu do ust, a nie błyszczyka. Ma też on śliczny zapach, lekko wyczuwalny na ustach po aplikacji. Kojarzy mi się on z czymś słodkim, ale z czym...? Nie mam pojęcia, ale go lubię. :)




„B
łyszczyk Costarica jest modnym błyszczykiem o powabnym odcieniu i świetlanym połysku.” - trudno się nie zgodzić zwłaszcza z tym ostatnim. Zastosowana w błyszczyku perła pięknie odbija światło, migocze i iskrzy na wargach. Musicie uwierzyć mi na słowo, bo zdjęcia nie do końca to oddają – efekt jest piękny i zauroczył nawet mnie, błyszcząco-drobinową sceptyczkę. Kolor jest półtransparentny – nie jest to takie typowe krycie, jakie serwowały nam błyszczyki Elite, ale jednak widać, że to beż. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego błyszczyk chroni nasze usta przed wysuszeniem, choć muszę przyznać że spektakularnego nawilżenia nie zauważyłam. Przesuszania – zdecydowanie nie.

Karmelowo... Aż nabrałam ochoty na słodkie :)

Niestety muszę się tu poskarżyć, że to nie jest błyszczyk, który da się ukradkowo zetrzeć z ust chusteczką – iskrzące drobinki lubią się z naskórkiem ust na tyle, że zamiast po prostu z nich zejść, niemalże śpiewają chórem „zooooostaaaańmy razem!”... i co gorsza, zostają, a do tego lubią sobie wtedy urządzać wycieczki krajoznawcze po naszej twarzy. Przywiązują się, małe paskudy. Warto mieć przy sobie lusterko, by to kontrolować i nie zmienić się przypadkiem w bożonarodzeniową bombkę.


Kolejną rzeczą, za którą należy pochwalić Viperę jest to, że na każdym kosmetyku (może z wyjątkiem niektórych lakierów do paznokci, ale wtedy skład jest dostępny na stronie internetowej) mają na kosmetyku wypisane SKŁADY. Wiem, to powinien być standard, ale wciąż są w Polsce marki, które to lekceważą - a to nie jest z korzyścią dla nas, konsumentek. W etykiecie tego błyszczyka można znaleźć skład bez problemu - wystarczy otworzyć podwójną naklejkę z nazwą produktu. Wiemy, za co płacimy i co nakładamy na usta - a ta informacja w przypadku alergii bywa bezcenna.

W sklepie internetowym Vipery błyszczyk ten kosztuje „aż” 9.99zł, co jest moim zdaniem niską ceną w stosunku do jakości. Nie wiem, czy w takim choćby Rossmannie znajdziecie błyszczyk o tak przyjemnej konsystencji, trzymający się ust, ślicznie pachnący i rozświetlający Wasze usta do tego stopnia, jak Costarica – a jeszcze bardziej wątpliwe, by kosztował on 10zł. Zdecydowanie warto przejść się na stoisko lub zamówić w sklepie internetowym firmy – czyli TUTAJ:

http://www.viperasklep.pl/costarica/1735-vipera-bezowy-blyszczyk-do-ust-costarica-olympia-306.html

Błyszczący buziak od Kota :)

Ze swojej strony muszę przyznać, że nabrałam ochoty na inne odcienie. :)

Jakie się Wam podoba? :)

Pozdrawiam! :)


PS: Fakt otrzymania produktu do testów nie wpłynął na jego ocenę. Niemniej dziękuję redakcji TrustedCosmetics.pl za taką możliwość :)

środa, 9 września 2015

Pomadkowa środa - matowa pomadka Vipera Elite Matt nr 108 Berry Deluxe

Od jakiegoś czasu obserwuję u siebie pewne zmiany w podejściu do makijażu. Nie zmienia się to, że moim ulubionym sposobem na makijaż oczu jest ciemne smoky eyes (i to się już chyba nie zmieni), nie zmieniają się drastycznie kolory, jakich do niego używam. Nadal lubię siebie bladą i raczej niechętnie używam różu do policzków, czasem podejmuję próby użycia bronzera, ale co tu dużo mówić... chyba jeszcze długo się nie nauczę.
Co więc się zmienia? Kolory pomadek, jakie ostatnio wybieram. Kiedyś były to blade, najczęściej beżowe nudziaki - najlepiej, jeśli stapiały się z kolorem skóry. Taka pomadka nie tworzyła konfliktu z ciemnymi cieniami na powiekach, ba - wręcz potęgowała efekt. Ostatnim dwóm pomadkom, jakie zakupiłam daleko jednak do bycia nudziakami...

wtorek, 8 września 2015

Vipera BB Cream Silky Match Maker 04

Kremy BB firmy Vipera Cosmetics są mi znanymi kosmetykami. Miałam już trzy - Cover Me Up, Get A Drop (notka na jego temat w przygotowaniu) i Silky Match Maker, który widzicie na zdjęciu obok. Niestety, chwilę jeszcze muszę pomęczyć się ze zdjęciami średniej jakości, ale wszystko zmierza ku lepszemu.
Wracając do kremu BB - był on efektem spontanicznej wizyty na stoisku Vipery w gdańskim Madisonie. Początkowo miałam kupić tylko pomadkę, którą wypatrzyłam na fanpage'u firmy, ale powiedzmy sobie szczerze - ja tam zawsze idę "tylko po coś", a wychodzę z nadprogramowym kosmetykiem, wyrzutami sumienia i miotającym wściekłe spojrzenia w moją stronę portfelem. Już tak mam - jak już jestem na stoisku, to zawsze sobie pooglądam, popatrzę... no i tym razem postanowiłam poszukać jaśniejszego odcienia kremu BB Cover Me Up. Poszukiwania przerwała mi jednak ekspedientka (bardzo sympatyczna swoją drogą), która uznała że mam bladą cerę, a dla takiej idealny będzie Silky Match Maker. Sama miała go własnie na twarzy i cóż... wyglądał naprawdę dobrze.
Odkręciłam tester, popatrzyłam... Kolor faktycznie jasny, blady, nieco szarawy. Nałożyłam trochę pod oko - bajka. Uznałam, że bez niego nie wychodzę :) I tak oto skończyłam z kolejnym kremem BB i malinowo-czerwoną pomadką, którą opisywać będę na dniach.

czwartek, 4 czerwca 2015

Kocimiętka... - Vipera FocusOn nr 908

Rozbielone, pastelowe kolory są na moich paznokciach rzadkością. Nie dlatego, że ich nie lubię - po prostu jakoś tak wychodzi. Z reguły wolę sięgnąć po bardziej wyrazisty kolor. Do niedawna byłam chyba jedyną, która nie miała jeszcze miętowych paznokci - zmieniło się to za przyczyną firmy Vipera Cosmetics, która podarowała mi lakier w tym kolorze.

Nie wiem, jakim cudem umknęła mi seria lakierów FocusOn. To kolekcja 15 odcieni szybkoschnących lakierów z szerokim pędzelkiem, dzięki któremu jedną "porcją" lakieru mamy pomalować aż 3 paznokcie. Do tego lakier ten ma być trwały i wyjątkowo lśniący.
Poniżej widzicie dostępne odcienie na wzorniku. Fioletowy i bordowy - coś pięknego! <3 Miętowy jednak nie ustępuje im w niczym i to właśnie nim zajmiemy się dzisiaj.



Prostokątna buteleczka z przejrzystą szatą graficzną i z napisami, które praktycznie się nie ścierają - to lubię. No, nie ścierają się za wyjątkiem naklejanych na nie etykietek, ale to można przeżyć :) Pędzelek, choć wbrew pozorom nie bije rekordów wielkości, rzeczywiście jest szerszy niż w standardowym lakierze i łatwo się nim operuje.
Rzeczywiście, jedną porcją lakieru można pokryć trzy paznokcie, a nawet cztery - ale te warstwy są bardzo, bardzo przejrzyste. Nie ma co marzyć o dobrze wyglądających paznokciach bez nałożenia minimalnie dwóch warstw - w niektórych przypadkach optymalną ilością mogą okazać się trzy warstwy. Jedna wygląda strasznie - taka transparentna, dziwna zieleń. Początkowo byłam rozczarowana i wydawało mi się to znaczącą niedogodnością, ale... mimo wszystko lubię ten lakier.

A dlaczego? Bo to jeden z najtrwalszych lakierów, jakie posiadam. Na paznokciach wygląda rzeczywiście świetnie - połysk jest moim zdaniem porównywalny z lakierem żelowym. Schnie szybciutko, co też nieco łagodzi początkową słabą pigmentację, która z kolei po drugiej warstwie przestaje istnieć. Wytrzymał on na moich paznokciach 5 dni, tak samo jak poprzedni lakier innego producenta, który opisywałam - chociaż w przypadku lakieru FocusOn nie poprawiałam tak często końcówek. Taka trwałość rekompensuje mi konieczność nakładania dwóch grubszych, a nawet i trzech warstw.
Warto też odnotować, że - według producenta - lakier nie zawiera szkodliwych substancji takich jak toluen, kamfora, formaldehyd czy ftalan dwubutylu. I to kolejna rzecz, która mi się podoba - nie lubię się zastanawiać, czy upiększaniem się aby nie dowalam zbytnio własnemu zdrowiu.

No, tyle gadania - a jak lakier wygląda na moich paznokciach? :)
(i w tym miejscu przepraszam za paskudne paznokcie - nie wychodzi mi ostatnio dbanie o nie...)


Być może sprawię tej miętce siostrzyczkę lub braciszka. Cena tego lakier to 11,49zł i jest dostępny zarówno w sklepie internetowym, jak i na stoiskach firmowych w całej Polsce.

Jak Wam się podoba? :)

Pozdrawiam!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Krem BB Vipera Cover Me Up! - 02 Neutral

Po średnio udanym własnołapnie stworzonym kremie BB (którego tworzenie wspominam miło) chciałabym pokazać Wam kryjący niedoskonałości krem BB Cover Me Up! firmy Vipera Cosmetics. Pierwszą styczność z nim miałam na spotkaniu blogerek w Gdyni - został użyty przez jedną z Pań w trakcie robienia mi makijażu. To był pierwszy raz, kiedy miałam styczność z takim produktem - wcześniej używałam jedynie podkładów. Wiedziałam jednak że jest to lżejszy produkt, do tego usłyszałam, że mam całkiem ładną cerę i nie muszę na co dzień mieć AŻ takiego krycia, więc dało mi to do myślenia.
Z tą "całkiem ładną cerą" nie do końca się zgodzę. Często mam jakieś zaczerwienienia, drobne krostki, czasem nawet wyglądam jak dorodny czerwony muchomor, ale wizja mniejszego obciążania cery w końcu wygrała i zainteresowałam się tematem.


niedziela, 31 maja 2015

Nowości majowe

No tak, maj już praktycznie się kończy, a ja dopiero teraz pokazuję Wam kolejną porcję nowości :) To będzie taki typowo lekki, niedzielny post. No i jak wiadomo - im bliżej sesji, tym student dalej ucieka od nauki...

1. Przesyłka od Vipery
Vipera postanowiła mnie zaskoczyć i obdarować mnie "skromnym" upominkiem. Ładny mi "skromny"... Kiedy otworzyłam paczkę, opadła mi szczęka. Tyle dobroci, tyle wspaniałości! Musiałam wyglądać jak kot, który właśnie dostał tuńczyka :D Wiecie, oczy jak pięć złotych i ogon jak szczotka do butelek z tej radości :D
Vipera Cosmetics - jeszcze raz dziękuję! :)
Na zdjęciu widzicie krem BB, brązowy tusz do rzęs, dwa lakiery do paznokci (miętkę, którą pokazywałam już na Instagramie i moje już-ukochane bordo), a także hamstera i czerwony woreczek do niego, który mnie zauroczył :) Czerwony... No tak, w końcu nazwa mojego bloga jest, jaka jest :)


piątek, 1 maja 2015

Nowości - choć nie wszystkie takie nowe :)


Hej :)

Witam pierwszo-majowo :)
Dawno nie było u mnie notki z nowościami. Ba, dawno w ogóle mnie tu nie było. Nowości nie ma może dużo i dominuje głównie kolorówka, w dodatku to bardziej nowości zbiorcze z kilku miesięcy, do tego światło i aparat ewidentnie zrobiły sobie ze mnie jaja... ale może akurat któraś z Was jest ciekawa, może któraś szukała posta z nowościami, a może kogoś coś zainteresuje... :)


czwartek, 30 kwietnia 2015

Chomiki atakują - hamster Vipera Magnetic Play Zone

Cześć i czółkiem :) 

Zapewne pamiętacie to małe ustrojstwo, które dostałam zeszłej jesieni na spotkaniu blogerek w Gdyni? :)
Jest to magnetyczna paletka, która od tamtego czasu towarzyszy mi za każdym razem, kiedy wyjdę na dłużej z domu. Jeździ ze mną na uniwersytet, ratuje z opresji kiedy rano nie zdążę się umalować (i nadrabiam na szybko w pociągu), jest bardzo praktyczna, a do tego i estetyczna. Panie (i Panowie?), przedstawiam Wam hamsterka Vipera Magnetic Play Zone!

wtorek, 10 marca 2015

Szarość jednak może być piękna - Vipera Floe 402

Zawsze miałam słabość do szarości. Ogólnie do ciemnych, przygaszonych kolorów, ale szary zawsze miał w sobie "to coś". Kojarzył mi się z melancholią, deszczowymi, jesiennymi dniami i zapadającymi szybko chłodnymi, mglistymi wieczorami. I z "zapachem" dymu w powietrzu.
Tak... lubię czasem pobawić się wyobraźnią i poprzypisywać obrazy do kolorów lub zapachów.

Aparat przekłamał - lakier jest grafitowy.
Ta konkretna szarość jest prawdziwym ewenementem w mojej lakierowej kolekcji. Nie dlatego, że jest piaskiem - te zdominowały mój lakierowy kuferek od momentu, kiedy tylko się do nich przekonałam. Ona po prostu ma w sobie "to coś", ten właśnie jesienny chłód i nostalgię, które spowodowały, że chyba po raz pierwszy w życiu kupiłam drugą buteleczkę lakieru tego samego koloru. I wiem, że nie jest ona ostatnia.

Pędzelek
Po raz pierwszy spotkałam się z nim na spotkaniu blogerskim. Trafił się w prezentach Gosi, ale ta zgodziła się na wymianę na lakier w kolorze fuksji. Od tamtej pory stał się moim ulubionym piaskiem. Mam oczywiście dni, kiedy wolę pomalować paznokcie gładkim lakierem lub po prostu pójść w inny kolor, ale buteleczka Vipera Floe w kolorze 402 musi być zawsze obecna w moim kuferku. Po prostu MUSI i nie ma innej opcji.

Odejdźmy jednak na chwilę od emocji na rzecz nieco bardziej praktycznego podejścia do produktu. Lakier ten jest grafitowym piaskiem (niespodzianka!), zamkniętym w ładnej, stylowej  okrągłej buteleczce. Prezentuje się dobrze na paznokciach już po pierwszej warstwie, ale moim zdaniem najlepszy efekt uzyskamy po nałożeniu dwóch. Trzyma się raczej standardowo jak na moje paznokcie, czyli około 2 dni - potem zaczynają się już odpryski, ale chyba jeszcze nie wynaleziono lakieru z którym moje pazury współpracowałyby bez problemów. Pędzelek jest określany na stronie producenta jako "panoramiczny" - jak widzicie na zdjęciu obok, jest on raczej standardowy, ale dobrze się nim operuje. Nie schnie specjalnie długo. Wszystko to w cenie 6,99zł/7ml (cena w sklepie internetowym)

A efekt? Cudowny. Spełnia wszelkie moje oczekiwania. Idealna, grafitowa szarość, piaskowa struktura, w dodatku ten błysk. Ot, księżycowy pył na paznokciach. Pięknie prezentuje się na dłoniach i jest ich prawdziwą ozdobą.
Poniższe zdjęcie zapewne zniszczy atmosferę, ale w sumie i tak już zdecydowanie zbyt "poetycko" poleciałam przy pisaniu tego posta, więc co mi szkodzi... :D Na żywo i tak prezentuje się lepiej:

Podsumowując, kociam, kociam, kociam i żyć bez niego nie mogę! :)
Miałyście któryś z piasków Vipery? :)

Pozdrawiam!


piątek, 27 lutego 2015

Kot i czerwień? Jakim cudem? - Błyszczyki Elite Vipera Cosmetics

Witajcie!

Sesja się skończyła (wreszcie), a ja oczywiście już dzień po ostatnim egzaminie kichałam, kaszlałam, i walczyłam z gorączką - zresztą, nadal walczę. To trzeba mieć szczęście... W zasadzie zawsze mogło być gorzej - mogłam przecież zachorować w środku sesji, a wtedy z nadrobieniem jej nie byłoby łatwo. Niemniej jednak tak jak obiecywałam - jestem z powrotem, a oprócz bloga ruszył też koci Instagram, który można znaleźć TUTAJ.
Muszę przyznać, że studia skutecznie wyciskają mnie z sił niczym cytrynę... ale jestem silna i się nie dam! Tylko czy Wy wybaczycie mi nieobecność...?

Pewnego styczniowego dnia, wracając z wykładów, zahaczyłam o stoisko firmowe Vipera Cosmetics w gdańskim Madisonie. Tego dnia zaliczyłam pierwszy przedmiot na 5, do tego jakiś czas wcześniej pokrywka od mojego hamstera (którego muszę Wam zaprezentować na dniach) poległa w nagłym starciu z uniwersytecką podłogą, więc okoliczności jak najbardziej sprzyjały. Ku mojemu zdziwieniu, Pani na stoisku pamiętała mnie ze spotkania :D Było mi bardzo miło:) Tego dnia kupiłam wkład do hamstera, pokrywkę, lakier i jeden z błyszczyków, o których za chwilę przeczytacie.

czwartek, 11 września 2014

Spotkanie blogerek w salonie kosmetycznym BIOMED - część 2 :)

No dobrze, ostatnim razem obiecałam, że pokażę Wam upominki, jakie dostałam na spotkaniu blogerskim w Gdyni :) Gdyby ktoś przegapił relację, można znaleźć ją TUTAJ :)
Przyznam, że byłam mocno zaskoczona ilością prezentów, jaką zostałyśmy obdarowane - i nie ma w tym cienia przesady. Pojechałam na to spotkanie, bo chciałam a) zobaczyć od kuchni salon kosmetyczny, b) poznać dziewczyny z znajomych blogów, c) spędzić miło czas, i prawdę mówiąc żadnych upominków się nie spodziewałam - a jeśli już, to raczej niewielkich. Ostatecznie wyszło tak, że ekotorba przeznaczona na zakupy spożywcze, które miałam zrobić po spotkaniu posłużyła do zupełnie innych celów... ale no dobrze, nie będę już przedłużać :)

Pierre Rene
Kto by pomyślał, że mała, firmowa torebeczka może skrywać tyle cudów! Na zdjęciu widzicie utrwalacz do makijażu, wysuszacz do lakieru, sztuczne rzęsy, dwa cienie do powiek (pierwotnie dostałam niebieski, taki jeansowy, ale zamieniłam się z jedną z dziewczyn na ten piękny granat)... Jest też zestaw do brwi, którym wszystkie zachwycałyśmy się w trakcie spotkania i potem znalazłyśmy go w torebeczkach :D, dwa lakiery do paznokci i eyeliner. Szczęka mi opadła :)


Vipera Cosmetics
Dziewczyny z gdańskiego stoiska Vipery nieświadomie spełniły jedno z moich kosmetycznych chciejstw - zawsze chciałam przetestować kosmetycznego hamstera ich produkcji! Dla niezorientowanych - hamster to taki magnetyczny system, pozwalający spiąć wiele wkładów z cieniami, szminkami, pudrami itp w małą, pionową kolumienkę. Jako osoba często podróżująca uważam to za bardzo praktyczną sprawę. Kolory początkowo wydawały się nie być "moje", ale kiedy po raz pierwszy umalowałam się cieniem... Jest GE-NIAL-NY! Myślałam, że to matowy, bladziutki odcień fioletu, ale po nałożeniu na powiekę pokazują się złote drobinki... Zrobił na mnie niemałe wrażenie :) Do tego dostałyśmy też dwa lakiery - na zdjęciu widzicie top coat z czarno-białymi drobinkami i srebrno-grafitowy piasek, moja ostatnia lakierowa miłość. W tym miejscu pięknie dziękuję Gosi, że zdecydowała się oddać mi go w zamian za lakier w kolorze fuksji, który średnio mi pasował :)


Hamster od środka :) Przepraszam za paproszki, nie zauważyłam ich.


Coloris
To właśnie na widok tej siatki zaczęłam zastanawiać się, jakim cudem dowiozę to wszystko do domu (a bliziutko nie miałam). Czego tam nie było! Zresztą, zobaczcie same :) Papierowa torebka podniszczyła mi się niestety w transporcie, ale nie zmienia to zawartości :)




Excellence
A tu ciekawostka :) Syrop w metalowym opakowaniu, o dość oryginalnym smaku, wystarczający na 7 litrów wody! Nie piłam nigdy czegoś podobnego (mam na myśli smak mojito), ale przyznam że przypadł mi do gustu :)


Najśmieszniejsze jest to, że to jeszcze nie koniec, bo podobno czeka mnie jeszcze przesyłka ze sklepu Blisko Natury :)

Jeszcze raz dziękuję :)




Zainteresowało Was coś konkretnego? :)

Pozdrawiam!
 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design