czwartek, 11 lipca 2013

DIY: Spray odstraszający komary

Ci mali krwiopijcy są w stanie niesamowicie uprzykrzyć życie... zwłaszcza mi. Nie wiem od czego to dokładnie zależy, ale jeśli szłam na jakieś ognisko czy inne spotkanie z ludźmi w terenie, zawsze wracałam najbardziej pogryziona. 

Pojechałam raz jedyny na Woodstock w 2009 roku, rozbiliśmy się w lesie... było fajnie, chłodno, cień - ale mój ówczesny chłopak, widząc co się dzieje, z własnej woli pomaszerował z pola woodstockowego do Kostrzyna w celu zakupu jakiegoś Off'a czy innego środka odstraszającego komary. Piękny gest, ale... po użyciu tego, co zakupił, komary zaczęły gryźć mnie jeszcze bardziej.
Inna sytuacja tego typu to Koronacja Królewska 2012 w Gnieźnie, na której moja drużyna wikińska, z racji posiadania łodzi która woziła turystów po jeziorze, była zmuszona rozbić się nad wspomnianym jeziorem. Spędziłam tam dwa lub trzy dni, i każdego dnia ukąszeń przybywało. Już drugiego dnia na moich rękach i stopach nie było wolnego miejsca na kolejne ugryzienia, a słysząc przez sen bzyczenie komara dostawałam furii. Pamiętam że ktoś z drużyny widząc mój stan podzielił się ze mną zakupioną w aptece witaminą B mającą komary odstraszać, ale niestety - nawet to nic nie pomagało.

W tym roku, choć na szczęście ominą mnie trzy dni pomieszkiwania nad tym jeziorem, nie mam zamiaru dać się wypić komarom jak soczek truskawkowy. Ostatnimi czasy nie wychodzę często z domu, ale nie przeszkadza im to przysparzać mi kolejnych i kolejnych bąbli... przeglądając Zielony Zagonek (klik) znalazłam przepis na całkowicie naturalny spray odstraszający komary.

Potrzebne nam będą:
- po garści melisy, rozmarynu, kocimiętki i mięty
- szklanka wody destylowanej lub octu jabłkowego (przy wykorzystaniu octu spray jest trwalszy, lepiej wpływa na skórę, można go przechowywać poza lodówką, a po zapachu i tak szybko nie ma śladu)
- cytryna (jeśli jednak używasz wody destylowanej).

Z zebranymi składnikami postępujemy w następujący sposób:
- zioła rwiemy na małe kawałki (nie kroimy, w ogóle nie używamy do tego celu metalu)
- wersja z wodą destylowaną - zagotuj wodę, zalej wrzątkiem zioła, zakręć słoik i pozostaw na 30 min. Kiedy przestygnie, dodaj sok z cytryny i odcedź zioła, potem wlej do atomizera i gotowe.
- wersja z octem jabłkowym - pozostaw mieszaninę octu z ziołami na co najmniej tydzień w ciemnym i chłodnym miejscu, od czasu do czasu potrząsając słoikiem i mieszając. Następnie przecedź przez sitko i wlej do atomizera.

W przypadku wersji z wodą destylowaną i cytryną, spray najlepiej trzymać w lodówce. W przypadku wersji z octem, może ona stać minimalnie pół roku w lodówce lub trzy miesiące poza nią.
Aplikujemy na nadgarstki, pachy, koło uszu i pod kolana w odstępie 1-2 godzin.

Zdecydowanie wypróbuję, ale najpierw muszę zaopatrzyć się w składniki. Dam Wam znać, jak poszło. :)

Pozdrawiam!



1 komentarze:

  1. Na pewno się przyda, szczególnie, że Woodstock przed nami! :)

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do komentowania - jestem początkującą włosomaniaczką, więc w przypadku pisania przeze mnie bzdur wszelkie poprawianie jest jak najbardziej mile widziane ;)
Pamiętajmy jednak o tym, że dyskusja NIE POLEGA na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Chyba nie jesteśmy tutaj, by psuć sobie humory, prawda?

 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design