czwartek, 4 maja 2017

Mały koszmarek... Top Coat Gel Look – Golden Rose


Na wstępie zaznaczę, że uwielbiam niektóre kosmetyki tej firmy. Poważnie. Powiedziałabym nawet, że w pewnym momencie ta marka zdominowała mój makijaż i zawartość kosmetyczki – między innymi ze względu na jakość produktów, przystępne ceny i fakt, że mam do nich łatwy dostęp dzięki stoisku w galerii handlowej w moim mieście. Owa galeria poza GR ma tylko Inglota, jednak do niego dopiero się przekonuję, a ofertę GR jednak jako tako już znam i wiem, czego mogę się spodziewać po ich produktach.
Niestety, w przypadku dwóch srogo się zawiodłam – jeden z nich widzicie na zdjęciu.


piątek, 28 kwietnia 2017

Bitwa Pod Szafami na Polach Rossmańskich AD 2017 - łupy i kilka słów opinii

Tytułowa Bitwa Pod Szafami na Polach Rossmańskich AD 2017 w dniu dzisiejszym dobiega już końca. W Rossmannach plączą się pewnie jeszcze ostatnie zbłąkane dusze, odbierając zamówienia bądź poszukując czegoś, co jeszcze mogą kupić w promocji, a nie pomyślały o tym wcześniej lub nie kupiły z powodu braków (ale o tym później). Pracownicy tej sieci pewnie już odliczają czas do końca, bo – jakby nie było – wyobraźcie sobie pracę w okresie promocyjnym w Rossmannach w tych większych miastach, zwłaszcza w pierwszych dniach promocji. W Internecie można było przeczytać artykuły opisujące zachowania niektórych klientek i budziły one po części zażenowanie, a po części nawet przerażenie – życie mi miłe, w dodatku ostatnio bywam paskudnie porywcza, stąd moje zamówienia były w większości zamówieniami internetowymi, które też nie obyły się bez kłopotów i mam dość nieciekawe zdanie na temat sposobu w jaki promocja została zorganizowana, ale o tym w dalszej części postu.
Teraz skupmy się na czymś przyjemniejszym – czyli oglądaniu nowych kosmetycznych nabytków :)






piątek, 21 kwietnia 2017

Glossybox My Way Kwiecień 2017

Hej!

Ten miesiąc jest dla mnie bogaty w boxy. Przyznam, że nie do końca zamierzenie, ale nad tym nie będę rozwodzić się na blogu - w końcu ciekawsza jest prezentacja zawartości ;)
Glossybox trafił do moich rąk po raz pierwszy - jedną z rzeczy, która mnie skusiła była nietypowa forma boxu. Zwykle są one pakowane w kartonowe pudełka - poniekąd też dość praktyczne, trzymam w nich część swoich szpargałów - ale tym razem Glossybox zaoferował nam "boxa bez boxu", zastępując pudełko... kosmetyczką. Brawo za pomysł! Co prawda różowy to nie mój kolor, ale kosmetyczka to kosmetyczka, przyda się - zwłaszcza, że od pewnego czasu bywam przynajmniej kilka razy do roku w Anglii, więc podróże nie są mi obce. Dodatkowo wygląda na dość pojemną, więc - poza kolorem - same plusy.
Drugą rzeczą, którą Glossybox przekonał mnie do siebie był gwarantowany kosmetyk, którym był krem BB Organique. Lubię kremy BB, lubię Organique - nic dodać, nic ująć.

Kosmetyczka jest cukierkoworóżowa - światło tu zdecydowanie nie pomogło ;)
Zaglądamy do środka, a tam...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Pudełko Shinybox Kwiecień 2017

Hej :)

Wiem, dawno mnie tu nie było... ale postanowiłam wrócić, zedrzeć pajęczyny i zetrzeć kurz, który nagromadził się podczas mojej nieobecności. Mówi się, że koty chodzą własnymi drogami - widocznie i ja musiałam chwilę pobyć nieco dalej od bloga. No, ale już jestem. ;)

Dziś chciałabym Wam pokazać kwietniowe pudełko Shinybox, które dotarło dziś do moich drzwi. Według zapewnień Shinybox, miało ono spełniać marzenia - zarówno te kosmetyczne, jak i nieco mniej (o ile ktoś zdecydował się na użycie rabatu na atrakcje Katalogu Marzeń w wysokości 30zł).
Czy spełniło moje?


poniedziałek, 26 września 2016

Nie wszystko złoto... Natura Estonica, linia Hydrating Boost

Hej!

Dzisiejszy post miał ukazać się o wiele wcześniej, a przepraszanie za odstępy w pisaniu powoli staje się tradycją, ale muszę się Wam przyznać, że ostatnio cały świat techniki sprzysiągł się przeciwko mnie. Najpierw padła mi karta SD, na której miałam zrobione na bloga zdjęcia - dlatego też nie kontynuowałam wyzwania kosmetycznego. Później szwankować zaczęła moja komórka, ale na szczęście doszłam z nią do ładu, a teraz - tuż po moim powrocie do Polski (wyjazd do Anglii przedłużył się z dwóch do pięciu tygodni) mój laptop również postanowił zrobić mi pod górę i się zepsuć. Tego posta piszę na laptopie awaryjnym z mooocno rozwaloną obudową (jest z drugiej ręki) i tylko prawą ręką, bo lewą... trzymam monitor, by nie opadł. Najważniejsze jednak, że - mimo grzania się - działa. Jedynie myśl o wiszącej nade mną stracie materiałów na studia (również tyczących się licencjatu) napawa mnie przerażeniem :(

Ponadto ogłoszenie parafialne - jeśli komentujecie, zostawiajcie mi linki do siebie! Po ostatnich zmianach Bloggera ciężko mi potem znaleźć Wasze blogi...

No, ale dość biadolenia - dziś pomiauczę trochę o tej czwórce - czwórce, z którą wiązałam pewne nadzieje, ale cóż... Tak bywa.



 

Rubinowy Kot na tropie pielęgnacji włosów Template by Ipietoon Cute Blog Design